NEURONIA  – Insanity Relapse

„Insanity Relapse” to materiał bardzo świeży. Niemal jeszcze gorąca ep-ka nagrana pod koniec marca tego roku w warszawskim studio Progresja. Cztery nowe numery to z pewnością smakowity i wyczekiwany kąsek dla fanów zespołu, aczkolwiek kiedy katuję się tym materiałem już od jakiegoś czasu zaczynam twierdzić, że dzięki niemu grono zwolenników może zacząć znacząco rosnąć. Neuronia A.D. 2012 jawi się jako zespół bardzo dojrzały, w pełni świadomy muzycznej drogi, którą chce podążać i co chyba najważniejsze w bardzo udany sposób czerpiący z bogatego świata ciężkich dźwięków bez ograniczania się tylko do krainy heavy metalu…

Przewrotnie zacznę od końca czyli od zamykającego to krótkie wydawnictwo utworu „Moon over Providence”, która to kompozycja świetnie ukazuje bogactwo (nie bójmy się tego słowa) muzyki tworzonej obecnie przez warszawiaków. Kawałek ten pełen jest świetnych, powłóczystych riffów i poprzez charakterystyczną, inteligentnie budowaną dramaturgię może chwilami kojarzyć się z nowoczesnymi dokonaniami Metallicy. Z jak wielu źródeł czerpie Neuronia widać też na przykładzie „3:33”. W warstwie gitarowej numer ten w dość zagmatwany i sumie odległy sposób przypomina mi dużo cięższy, mocniejszy System of a Down. Nie wiem czy wspomniany zespół inspirował twórców „Insanity relapse” lecz moim zdaniem szczególnie pierwsza część kompozycji gdzieś w tle nosi piętno amerykańsko-armeńskich megagwiazd ciężkiego grania. Nie mniej ciekawie od wspomnianych wypadają dwie pozostałe kompozycje, czyli otwierający album „Alone in the Dark”, który dudni gitarową motoryką i wkręca słuchacza w  zabawną atmosferę oraz zdecydowanie najbardziej czadowo-kopiący „Kick the Fuckers Out”.

Oprócz bardzo dobrych kompozycji „Insanity Relapse” wyróżnia interesujące brzmienie (jedna z bardziej oryginalnych produkcji, która „wyszła” z Progresja Studio). Mocny, bardzo korzenny sound gitar, balansując gdzieś na międzygatunkowych ziemiach niczyich, sprawia, że odsłuch materiału staje się prawdziwą przyjemnością. „Insanity Relapse” w sferze brzmienia porównać można do kuchni fusion – łączy różne, pozornie wykluczające się wzajemnie smaki  i patenty rodem z thrashu, które przenikają przez stoner’owy brud po drodze spotykając melodyjny rock…

„Insanity Relapse” to materiał, który nie ma słabych stron. Materiał bardzo spójny, pozbawiony charakteryzującej poprzednie wydawnictwa Neuronii nierówności, która sprawiała, że osobiście  (do tej pory) nie mogłem się w pełni przekonać do tego zespołu. Teraz moja lista oczekiwań względem dużego krążka stała się zdecydowanie bardziej wybujała.

Na zakończenie, usprawiedliwiając swoje, być może mylące, być może mało czytelne czy też bełkotliwe porównania, chciałbym wyjaśnić, że dotyczą one jedynie emocji towarzyszących mi gdzieś w tle podczas kontaktu z „Insanity Relapse”. Myślę, że Neuronia w obecnej formie nie potrzebuje już rekomendacji poprzez porównania do bardziej znanych zespołów.  Nie wiem, jak wygląda kwestia dystrybucji tegoż materiału, ale i tak w pełni polecam wydawnictwo. Niespełna siedemnaście minut muzyki w wykonaniu Neuronia to jedne z lepszych dźwięków jakie usłyszałem w tym roku.

 

 

Wiesław Czajkowski