DEAFKIDS – Metaprogramação (Neurot)

To prawda, mało w ostatnich czasach szukałem nowości, które mogą stać się czymś więcej niż tylko chwilowym kaprysem. Prawda, że nie chciało mi się słuchać nowych rzeczy. Ale czasami i ja mogę trafić na parę dźwięków, które mnie zaskoczą i poczuję, że coś tam odkrywam. I tak jest właśnie z malowniczym, brazylijskim, gorącym trio Deafkids.

…i już na samym początku śmiem donieść, że muzyka zespołu, jakkolwiek ciekawa, intrygująca i może nawet nowatorska, nie ma szans na szerszą popularność, bo drąży tematy, które mogą zainteresować co najwyżej zaprawionych w boju miłośników szumów i zgrzytów. Jeśli jednak te na wskroś europejskie pierdzenia zderzy się z brazylijskim pulsem, gorącą krwią i takimiż rytmami, zaczyna robić się całkiem ciekawie. Na dodatek panowie niespecjalnie przejmują się odbiorcami i te bardziej przystępne tudzież nadające się do ruszania tyłkiem fragmenty upychają po kątach, traktując jako skromny dodatek do zabaw z wydobywanie z obsługiwanych przez siebie strun tudzież efektów najbardziej wkurwiających dźwięków. I to mi się właśnie podoba, bo jest w muzyce Deafkids jakiś pierwiastek świeżości, coś autentycznego, pozbawionego premedytacji. I jako taka, płyta „Metaprogramação” może być uznana za mały ewenement na muzycznym rynku.deafkids

Główne danie, czyli zabawy ze sprzężeniami, pulsujące, szorstkie drony – co muszę przyznać – zespół opanował do perfekcji. Gęsta ściana dźwięku, przez którą musimy się przebić, generowana przez gitary i (chyba…) elektroniczne zabawki, skonstruowana została z dużym znawstwem i sama w sobie jest udanym, brzmieniowym eksperymentem. Jednocześnie świeżość tej płyty zasadza się na fakcie pozornego chaosu, o jaki w pierwszym kontakcie możemy zespół posądzić. Czasami wydaje się, że grają wynaturzony hardcore, to znowu chcą zanurzają się w hałaśliwej magmie, zaś najciekawiej robi się kiedy te szumozgrzyty zbratają się z rytmicznymi wykwitami. Celowo nie bawię się w wymienianie kolejnych numerów, bo mam wrażenie, że wtedy podświadomie próbowałbym uporządkować swoje własne spojrzenie na ten materiał. A nie o to tu chodzi, tylko o otwarty umysł, bo tylko to pozwoli zrozumieć Brazylijczyków. Z drugiej strony zastanawiam się, czy przypadkiem najlepszym sposobem na „Metaprogramação” nie jest brak racjonalizmu i zrozumienia. Intuicja powinna być w tym przypadku drogowskazem. Powodzenia.

Arek Lerch