ARTYKUŁY ROLNE – Jeśli możesz, zostań w domu

Dobrze to już było. Tak głosił tytuł poprzedniej, świetnej płyty krakowskich hałasujących improwizatorów. Śmiem twierdzić, że jest inaczej. Dobrze dopiero będzie jak posłuchacie nowej, intrygująco zatytułowanej płyty zespołu. Dobrze będzie i choć nie wiem, czy zostanę w domu, z przyjemnością obserwuję, jak na niełatwej, alternatywnej niwie rozwija się ten zespół. Jak zaskakuje, nie boi się cofać i od nowa budować swój styl. Tak jest i teraz, kiedy zamiast mglistych impro- lotów dostajemy po ryju szorstką, rewelacyjnie zaaranżowaną mieszaniną noise i eksperymentu.

Ponoć alternatywne podziemie przeżywa kryzys. Ponoć coraz mniej ludzi chodzi na koncerty i zespoły zostają z tymi swoimi płytami w beznadziejnym miejscu, z którego trudno się będzie wyrwać. Cóż, dzięki takim płytom jak „Jeśli możesz, zostań w domu”, jestem w stanie tkwić w tej niszy z mocnym postanowieniem, że doczekam momentu, kiedy ktoś wreszcie odkryje, jak bardzo unikatowa jest ta scena w szerszej, może nawet europejskiej skali. Zdaję sobie sprawę, że krakowskie Artykuły Rolne to nie jest muzyka dla każdego. Bo zgrzytliwa, brudna, puchnąca od gitarowej kakofonii, mało piosenkowa, jakaś kanciasta i raczej drażniąca niż przynosząca ukojenie. I ten ostatni element jest tu chyba znaczący – AR denerwują niemal rapemanowskim drajwem „Niewiele”, tworzą hybrydę nowej fali i noise w „Starości”, odjeżdżają w transową psychodelię GvsB za sprawą „Bezdomnych”, by w „Śmieciach” obudzić nas pokazując, jak można kreatywnie wykorzystać noise’ową spuściznę AmRepu. Im dłużej słucham tej płyty, tym bardziej przekonuję się, że udało się Krakusom (z jednym przeflancowanym Poznaniakiem) dotrzeć do sedna sprawy; podobnie zrobili w ubiegłym roku ziomkowie zza wielkiej wody – Daughters; oba zespoły zrozumiały, że czyste powielanie, nawet najlepsze, nie ma sensu. Jedynie poszukiwanie, nawet jeśli nie są to dźwięki przyjemne, powoduje, że ta muzyka nadal żyje.AR

Dość sceptycznie podchodzę do współczesnych zespołów, które taką stylistykę próbują przenosić z lat 90. do teraźniejszości, jednak AR kupuję w całości. Jest w tym pomysł na brzmienie, przewalona praca sekcji rytmicznej, jest wreszcie gitarowy gruz, który infekuje mózg, jest jakże pożądany trans w „Czterdzieści sześć”. Jest niepokój i dysonans. Wszystkie te elementy trójka muzykantów bardzo precyzyjnie ze sobą zderza, ze znawstwem szyjąc w spójną opowieść. Proponuję zatem następującą ścieżkę – posłuchajcie Obiektów, potem zanurzcie się w transie Próchna i na koniec wylądujcie w objęciach Artykułów Rolnych. Nie bez przyczyny te trzy zespoły łączy postać niezwykle oryginalnego gitarzysty Bartosza Leśniewskiego. Narzekanie na stan krajowego niezalu w kontekście takich płyt jest zwyczajnie niesmaczne.

PS. Kolejna to płyta, która ma na razie premierę tylko sieciową. To musi się zmienić…

Arek Lerch