ARTYKUŁY ROLNE – Dobrze to już było

Strasznie się cieszę, że żyję w 2016 roku. Roku, w którym wszystko jest możliwe, z każdej strony atakuje mnie różnobarwna muzyka i mogę przebierać w propozycjach. Najbardziej cieszą mnie jednak takie zespoły jak Artykuły Rolne, które w tempie iście atomowym rozwijają swoje pomysły i czynią to w sposób bardzo zaskakujący. Bo jak inaczej nazwać opisywana tu płytę, spontanicznie i bez prób zarejestrowaną w ciągu… trzech godzin?

Jeszcze nie wystygła ostatnia ep – ka zespołu, o której pisaliśmy pod koniec zeszłego roku, a tu z zaskoczenia pojawia się pierwszy długograj grupy. W dodatku w rozszerzonym składzie i jakże ciekawej formule. Muzycy wraz z zaprzyjaźnionym Włochem Alessandro Incorvaia zamknęli się w studio i bez przygotowania nagrali zaimprowizowany materiał, na który złożyło się osiem utworów. Przyznam, że jestem mocno zaskoczony, bo jeśli tak było (a wierzymy im, prawda?) znaczy, że w czterech panach drzemie prawdziwy duch psychodelicznego rocka i kreatywność godna najlepszych. Oczywiście, nie spodziewajmy się specjalnie zagmatwanych aranżacyjnie szlagierów. To raczej nieskrępowany lot, zabawa brzmieniem, ujętym w karby transowej rytmiki. Wycieczka w nieznane, próba szybkiego zrozumienia istoty dźwięku i mentalnego porozumienia z resztą muzyków. Udało się, bo gdyby nie wyznanie samego zespołu, byłbym przekonany że dostaję materiał, który został skrupulatnie przygotowany przez muzyków na sali prób.AR 3

W gruncie rzeczy rozumiem próbę podziału działalności zespołu na dwie odmienne płaszczyzny (o czym w wywiadzie…), bo faktycznie, Dobrze to już było prezentuje bardzo zmienione oblicze Artykułów Rolnych. Jeśli dotychczas mierzyli się z noise rockiem, alternatywnymi piosenkami i szczyptą transu, to dzisiaj można usłyszeć zespół „jadący” na kwasach i zapuszczający się w rejony starego acid rocka, skojarzonego ze współczesnym transem. W większości numerów rządzą rozlewające się plamy gitarowe, poruszające się swobodnie w przestrzeni, ograniczone jedynie oszczędnym biciem perkusji. Na poziomie „Kosmosu” i „Na południe” staje się już jasne, że zespół skupia się na zabawie brzmieniem, wytwarzaniu alternatywnej przestrzeni, gdzie nie liczą się reguły, a muzyka płynie, będąc jedynie szkicem, zalążkiem pomysłów, które będą zapewne dojrzewać z koncertu na koncert. Miejscami udaje im się przedostać na post rockowe poletko (min w „Perugia nocą”, wzbogacona o klimatyczne dźwięki ksylofonu…), wreszcie zrzucają wszystkie okowy w misternym transie, zamykającym płytę. „Będzie padać” to zresztą dobry drogowskaz dla muzyków, który znajduje się w sumie blisko bydgoskiej szkoły (skojarzenia z 3Moon Boys nieprzypadkowe) chociaż miejscami miałem wrażenie, że podobny sposób widzenia dźwiękowej materii znalazłem na ostatnim dziele Kristen. Abstrahując od tych porównań, nowe dzięki nowych Artykułów są bardzo wizjonerskie, balansujące gdzieś nad awangardową otchłanią. Na szczęście, zanim zespół pogrąży się odmętach niezrozumienia, muzyka się kończy. We właściwym momencie. Jedynie „Trupy” wyrywają się z tego obrazu, stanowiąc lekko nowofalowy, motoryczny przerywnik. Całkiem przyjemny zresztą.

„Dobrze to już było” jest pełnowymiarowym debiutem Artykułów a już stawia przed nami pytanie o to, w jaką stronę może zmierzać ten zespół. Jak twierdzą sami zainteresowani, nie jest to rzecz oczywista, bo dzisiaj w zasadzie funkcjonują dwa oblicza krakowskiego ansamblu. Wszystko wskazuje na to, że po sporym eksperymencie, przyjdzie czas na kolejną porcję noise’owych piosenek, ale słuchając tej płyty niczego w zasadzie nie jestem pewien…

Arek Lerch