ALGIERS – Algiers (Matador/Sonic)

Kiedy byłem małym chłopcem hej, zdarzało mi się pójść do klubu, gdzie starsi wiekiem młodzieńcy zgłębiali tajniki bluesa, najczęściej w oparach wódki, piwa i papierosów (o trawce chyba wtedy jeszcze nie słyszeli…). Jako, że gówniarzem byłem, wydawało mi się, że muzyka, jaką dane mi było usłyszeć, to pierwszy schodek do nieba. Dużo później zrozumiałem, że prawdziwe schody do nieba faktycznie z bluesa się wywodziły. Jeszcze później zrozumiałem, że blues niejedno ma imię i to co wydawało mi się czymś wyjątkowym, było zwykłą, choć przecie klasyką. Dzisiaj, po latach wielu powracam do tej muzyki, słuchając płyty Algiers i widzę jaką drogę przebyliśmy. I blues i ja…

Zapewne dla wielu osób nazwanie propozycji Algiers muzyką bluesową, będzie dobrym powodem, by uznać mnie za idiotę. Cóż, pozwolicie, szanowni czytelnicy, że jednak przy swoim punkcie widzenia pozostanę. A Wy przy swoim, jeśli taka wasza wola. Debiut tego zespołu jest dla mnie niesamowitym, multikulturowym powiewem świeżości w tej mocno skostniałej niszy. I tak jak dwie dekady temu gitarowi obrazoburcy próbowali wyciągnąć z tej muzyki coś zupełnie nowego, tworząc podwaliny pod noise’owe szaleństwo, tak i teraz panowie z zespołu Algiers w bardzo odważny, żeby nie powiedzieć arogancki sposób rozprawili się z dziedzictwem bluesa, nie tracąc ani grama z emocjonalności tej muzyki, choć jeśli ktoś chce posłuchać zawodzącej płaczliwie gitary, może mocno się zdziwić. Albo rozczarować, w zależności od oczekiwań. Dodatkowo, do mikstury dołożyli szczyptę hałasu, trochę mechanicznych bitów i głęboką, soulową żarliwość.Algiers bandPodobno Robert Johnson podpisał pakt z diabłem. Jeśli tak, to Algiers przynajmniej nad takim krokiem się zastanawiają. Ich debiutancka płyta kipi emocjami, miejscami wisielczą aurą, napięciem, a przed oczami staje mi pole bawełny, gdzieś w Luizjanie, tyle, że na tym polu uwijają się muzycy… Editors. Posłuchajcie zimnych klawiatur, wypełniających „Remains”. Nie inaczej pulsują „Irony. Utility. Pretext” czy „In Paralax”, choć w przypadku tego ostatniego, trzymającego za gardło kawałka nasuwa mi się jeszcze porównanie do The Wolfgang Press z okresu „Bird Wood Cage”. Zimne to wszystko, złe i mechaniczne za sprawą mocno nowofalowej rytmiki, dodatkowo w takim „But She Was Not Flying” pobrzmiewa nawet Kraftwerk. Wyjąca gitara w „Blood” spycha nas do mrocznej doliny, gdzie króluje Nick Cave, a kiedy upiorne zgrzyty tego instrumentu zaczynają zwiastować „Old Girl”, lądujemy na szemranym przyjęciu urodzinowym. Gitary to obok głosu podstawowy wyróżnik debiutu Amerykanów. Jęczą, zawodzą, zgrzytają, stanowiąc kontrapunkt dla syntetycznej reszty. Przez moment zastanawiałem się, czy zastosowanie perkusyjnych bitów z pudełka nie hamuje tej muzyki, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłem się, choć i tak uważam, że muszą znaleźć sobie równie odjechanego kompana z bębenkiem. Inna sprawa, że mając takiego wokalistę jak Franklin James Fisher, niczego więcej nie potrzebują. Gość łączy w swoim głosie skargę niewolników, ponury blues z delty Missisipi, soulowy ogień i coś bluźnierczego, o czym nie chcę wiedzieć. W każdym razie, odwala tu lwią część roboty, nasączając muzykę niesamowitym, niemal religijnym klimatem. Konstrukcyjnie utwory Algiers są dość proste, zespół skupia się raczej na klimacie, niż jakichś specjalnie zakręconych aranżach. Chodzi bardziej o to, by zahipnotyzować, przydusić słuchacza do ziemi i zabrać w podróż. A wędrowcami panowie z Algiers są znakomitymi.

Zastanawiam się, czy jesteśmy świadkami czegoś nowego, ponownego odczytania klasyki, czy może obrazoburczego przewrócenia wartości. Na pewno warto skomplementować oszczędność formy, bo w summie dźwięków jest tu mało, poszczególne utwory są zagospodarowane skromnie, jednak każdy dźwięk ma znaczenie i buduje klimat płyty. Tymi środkami zespołowi wydaje się jednak zbudować napięcie równe niemal punkowej agresji. Grupa idzie tropem zaangażowanych, wykrzyczanych na wiecach protest songów, ubiera jednak swoje kompozycje w nowe, syntetyczne szaty. Wrażenie jest potężne…

Arek Lerch