content top

ULVER – The Assassination of Julius Caesar (House of Mythology)

ULVER – The Assassination of Julius Caesar (House of Mythology)

Nowa płyta Ulver to potwierdzenie wyjatkowej pozycji zespołu na muzycznej scenie. Piszę muzycznej a nie metalowej, bo ten gatunek ekipa Garma zostawiła dawno za sobą. Nowa płyta jest też pierwszą, która brylować będzie w rocznych podsumowaniach i może nawet pchnie karierę zespołu na zupełnie inne tory. A może nic takiego się nie stanie? Ulver zawsze był gdzieś obok i nowa płyta przełomu w tym wizerunku nie czyni. 

Więcej

LIFE OF AGONY – A Place Where There’s No More Pain (Napalm)

LIFE OF AGONY – A Place Where There’s No More Pain (Napalm)

Life of Agony wróciło. Już po raz drugi. „Super” – rzekliby fani, „ale po co?” – odparliby nieprzychylni względem muzyki kwartetu słuchacze. Po kilkukrotnej lekturze „A Place Where There’s No More Pain” ciężko mi stwierdzić, która ze stron jest mi bliższa. Z jednej strony nigdy nie określałem się jako szalikowiec Life of Agony. Ponadto sceptycznie podchodzę do tych wszystkich powrotów „rockowych dinozaurów” na scenę. Nie żeby mnie obchodziło, czy jeden z drugim jest szczery, bo przecież nie o to chodzi. Problem leży w kwestii kompozycji. Jeżeli artysta przez kilka/kilkanaście lat dryfował sobie w oderwaniu od muzyki, zajmując się ciekawszymi rzeczami od gry w zespole, to dobra jakość nowego materiału wcale nie musi być oczywista, wręcz przeciwnie. Z drugiej strony „River Runs Red” zawsze wzbudzało u mnie uczucie, które zataczało znacznie szerszy krąg od jednorazowej sympatii na lato. Nie wiem, jak oceniać piąty album Life of Agony, zwyczajnie nie wiem. W głębi mojego umysłu zaciekle biją się oba ja, a ich zdanie o „A Place Where There’s No More Pain” jest skrajnie odmienne. Uznałem, że najlepszym pomysłem będzie chwilowe oddanie im głosu. Przed wami Łukasz-pesymista i Łukasz-optymista.

Więcej

NAGROBKI – Wyryte w granicie

NAGROBKI – Wyryte w granicie

Nie wiem, jaki chciałbym mieć postument na swoim grobie, ale granit wydaje się być całkiem sensownym materiałem. A przynajmniej solidnym i dlatego tytuł nowej płyty Nagrobków traktuję jako coś w rodzaju deklaracji dotyczącej obecnej postawy zespołu. Czyli tworu twardo stojącego na swoim dotychczasowym stanowisku muzycznym choć jednocześnie całkiem plastycznie zmieniającego i szlifującego swój wizerunek. Jeśli ktoś lubił „Stan Prac”, przy „Granicie” może się troszkę zdziwić, ale po chwili okaże się, że to te same, dobre/nudne/zaskakujące/wkurwiające Nagrobki. Więcej dowiecie się od śpiewającego gitarzysty Maćka Salamona. 

Więcej

KING DUDE – Festiwal konfekcji

KING DUDE – Festiwal konfekcji

Podobno taki – przykładowy – zespół Autopsy jest lepszy od takiego – przykładowego – zespołu Behemoth, bo członkowie zespołu Autopsy strzelają sobie foty w takich tam, dżinsikach i koszulinkach, bez cekinów i farbek. Daj pan Bozia, żeby upodobania modowe twórców tak prosto przekładały się na jakość muzyki, łatwiej byłoby szukać tej dobrej. Konfekcja, stylizacja towarzyszą rock’n’rollowi do kiedy Elvis ukradł go Afroamerykanom. Komu to przeszkadza, ten niech przesiada się na disco polo, które niesie idealną synergię formy, przekazu i szeroko pojętego wizerunku. Koncert King Dude, Drab Majesty i Them Pulp Criminals był korowodem grajków-przebierańców, ale kto rozsądny miałby im to za złe?

Więcej

NAGROBKI – Granit (BDTA)

NAGROBKI – Granit (BDTA)

Najlepsze są nagrobki granitowe, w branży pogrzebowej prawda to powszechnie znana. Także „Granit”, choć może więcej na nim z pozoru nieprzebytych instrumentacji, a mniej czystych, turpistycznych przebojów, jest albumem bardzo dobrym. W tym jesteśmy z kolegą Grzegorzem zgodni. Różni nas stosunek do wcześniejszych dokonań trójmiejskiego kolektywu oraz do (nie)sławnej „Załogi G”. Chcę być skremowany, a nie pochowany, on zaś nie chce myśleć o śmierci, choć chwali sobie „Testament mój”. Paradoksy.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress