content top

FUFANU – Sports (One Little Indian)

FUFANU – Sports (One Little Indian)

O takich płytach powinno się pisać, że niosą radość, choć byłoby to bardzo cyniczne, bo trudno o muzyce z gruntu ponurej sadzić takie komunały. Może to wina odosobnienia, w jakim dorastają muzykanci na zimnej, wulkanicznej wyspie, może coś w tej morskiej wodzie powoduje, że muzyka z  Islandii zawsze będzie „inna”. Tym razem, zamiast eksperymentów w stylu opisywanych na naszych łamach dziwaków z Singapore Sling, dostajemy wyspiarską wersję postpunkowej melancholii w pięknie beznamiętnym wydaniu.

Więcej

SPACESLUG – Time Travel Dilemma (Oak Island Records/BSFD Records)

SPACESLUG – Time Travel Dilemma (Oak Island Records/BSFD Records)

Po angielsku śpiewamy, po niemiecku gramy. Od folkloru do jazzu, wszystko pożyczamy„. Pamiętacie kawałek „Góralska Muzyka” Homo Twist, w którym to Maleńczuk w kąśliwy i typowy dla siebie sposób wzgardził polską muzyką? Było to w roku 94, a utwór ukazał się na debiutanckiej płycie zespołu „Cały Ten Seks”. Dziś słowa tej piosenki mogłyby zabrzmieć zgoła odmiennie: „Po angielsku śpiewamy, polską duszę mamy. Od blacku do stonera, wszystko se zagramy„.

Więcej

OBITUARY – Obituary (Relapse)

OBITUARY – Obituary (Relapse)

Zawsze daleko mi było do obsesji na punkcie Obituary, choć doceniam ich niezaprzeczalny wkład w rozwój death metalu oraz wierność wymiocinom i stęchliźnie. Mimo wszystko, w samym USA znajduję kilka ciekawszych kapel propagujących zalety procesów gnilnych, które z niewiadomych przyczyn zawsze błąkały się w środkowych pozycjach drugoligowego death metalu. Wśród nich chociażby Massacre albo zupełnie zapomniane Morpheus Descends czy kroczący ścieżką wybrukowaną przez plugastwa Resurrection. Nie znaczy to jednak, że niechętnie podchodzę do krążków Obituary. Wręcz przeciwnie, „Slowly We Rot” po dziś dzień lokuje się w mojej prywatnej szpicy schorowanego metalu śmierci, a „The End Complete” urzeka nieoczywistą chwytliwością. Sęk w tym, że tematem rozważań metalowców na kilka następnych miesięcy będzie nowa płyta. Jak więc ma się florydzkie commando w 2017?

Więcej

SCHIZMA – O nas (Spook Records)

SCHIZMA – O nas (Spook Records)

Znowu ep-ka?! Z wyrazem niedowierzania przeglądam nowe wydawnictwo weteranów nowojorskiego hardcore’a na polskiej ziemi. To już drugi raz taka forma… Po chwili doszedłem jednak do wniosku, że może to ma sens. Wprawdzie poprzedni, mały krążek „Dla Was” został dopchnięty paroma takimi sobie koncertowymi wałkami, na szczęście, tym razem zespół zadbał o to by nie zepsuć dramaturgii. Dostajemy cztery utwory, zapominamy o sludge’owych ciągotach znanych z „Whatever It Takes Whatever It Wrecks”, słowem – konkret. Schizma nie odpuszcza.

Więcej

SHAARIMOTH – Temple Of The Adversarial Fire (W.T.C. Prod.)

SHAARIMOTH – Temple Of The Adversarial Fire (W.T.C. Prod.)

Od paru lat za najprężniej rozwijający się gatunek muzyki ekstremalnej uważa się black metal – kwestia dyskusyjna, aczkolwiek trudno nie zauważyć, że to właśnie w tym nurcie (i jego okolicach) aktualnie dzieje się chyba najwięcej. Nieco w odwrocie pozostaje natomiast death metal, uznawany za gatunek bardziej hermetyczny i mniej otwarty. Fakt, znajdzie się kilka wyjątków – na czele ze słusznie chwalonym Ulcerate – jednak metal śmierci nie wydaje się aż tak atrakcyjny. Na całe szczęście od czasu do czasu pojawiają się grupy, które nawet jeśli nie poszerzają gatunkowych ram i nie przynoszą choćby małych rewolucji, potrafią wycisnąć z tego stylu czystą esencję. Do tego grona, oprócz totalnie oldskulowych Swallowed i Teitanblood oraz nieco bardziej melodyjnych Horrendous, pora zaliczyć także bluźnierstwo Shaarimoth.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress