content top

NAZWY KOMPONOWANE – Otwarty eksperyment

NAZWY KOMPONOWANE – Otwarty eksperyment

Czasami coś dzieje się bez rozgłosu. Potrzebuje intymnej atmosfery, by dojrzeć. Tak jest z enigmatyczną formacją Nazwy Komponowane, której materiał Rdzeń tu i ówdzie spotkał się z dużym uznaniem. Sam zespół stara się zachować maksymalny dystans, stąd nie ma żadnych zdjęć, fejsbuk raczej skromnie informuje o ich działaniach. I tak – w/g samych muzyków  – jest dobrze. Zatem, nie zdradzamy skąd są i gdzie wcześniej się z nimi spotkaliśmy. Pozostaje instrumentalna, klimatyczna muzyka i nadzieja na coś więcej. O tym „więcej” będzie w krótkiej rozmowie z Bartkiem i Tomkiem, którzy kolektywnie a czasami osobno i oszczędnie wprowadzają nas w swój świat. 

Więcej

ZAMIAST PODSUMOWANIA: muzyka niebezpieczna

ZAMIAST PODSUMOWANIA: muzyka niebezpieczna

Mamy z kolegami z zespołu kilka zwyczajów będących pochodną tego, że oprócz wspólnego grania, to się nawzajem tak po prostu, po ludzku lubimy. Świętujemy hucznie dowolną dogodną okazję, łazimy razem na koncerty, a pod koniec roku zaczynamy wymieniać się mailowo listami ulubionych płyt. Nie inaczej było w ostatnich dniach – przerzucamy się tytułami, podśmiechujemy nawzajem ze swoich wyborów dumając jak to w ogóle możliwe, że ludzie o tak różnych gustach są w stanie cokolwiek razem tworzyć. Z tego radosnego szczebiotu wyrywa się M.: „Ok, to wszystko są fajne płyty… a teraz pokażcie mi naprawdę rewolucyjną muzykę! Gdzie są te albumy i zespoły, które faktycznie rzucają rękawicę i wywracają stolik? Te, które tworzą nowe nurty zamiast się w nie wpisywać?” My, pozostali meandrujemy, ale przyznajemy, że bardziej interesuje nas budowanie własnego, osobistego kanonu niż wyszukiwanie najbardziej wymyślnej nowinki i przewidywanie trendów na kolejną pięciolatkę. To zostawiamy młodszej młodzieży, my chcemy dobrej, pełnej emocji muzyki, mniejsza o formę. „Ok, rzucacie mi kapiszonami, a ja chciałbym garść dynamitu” – nie ustaje M. – „Gdzie są współczesne zjawiska na miarę punka, industrialu, grunge’u? Pokażcie mi coś autentycznie ekscytującego! Szukającego guza, a jednocześnie prowokującego tłumy!

Więcej

KURT VILE – B’lieve I’m Goin Down… (Matador/Sonic)

KURT VILE – B’lieve I’m Goin Down… (Matador/Sonic)

Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą – śpiewała kiedyś Karin Stanek, nie wiedząc zapewne, że za czas jakiś facetów z pudłami narobi się tyle, że wybór będzie strasznie trudny. Fakt, z całej masy mniej lub bardziej modnych songwriterów wygrywają Ci, co mają za sobą legendarne nazwy, że wspomnę o muzykach Neurosis, albo szaleńcy pozostający w głowach głównie ze względu na pozamuzyczne ekscesy. Kurt Vile sadowi się gdzieś w środku stawki. Ma już trochę dokonań (w sumie – promuje właśnie szóstą płytę…), niewątpliwy talent, ale nie proponuje też niczego odkrywczego. Ot, po prostu kawał dobrego, osadzonego w tradycji, akustyczno – rockowego smucenia.

Więcej

HORRENDOUS – Anareta (Dark Descent)

HORRENDOUS – Anareta (Dark Descent)

Recenzując kilka lat temu „The Formulas of Death” Tribulation fantazjowałem, że może nowa jakość w death metalu przygalopuje pod sztandarem melodii. Od tego czasu wypatruję jutrzenki zmian, która dowiodłaby, że miałem rację i jestem prawdziwym wizjonerem metalowego dziennikarstwa. Póki co, nic takiego się nie wydarzyło. Oczywiście parę jaskółek przeleciało – Tribulation uciekł do ekstraklasy, ciekawą płytą pożegnał się Morbus Chron, nowe życie w klasyczną, skompromitowaną formułę gatunku tchnął znakomity album In Twilight’s Embrace. To wszystko jednak trochę mało, aby mówić o jakimś skonkretyzowanym nurcie. Nadzieje pokładałem w amerykańskim Horrendous, którego zeszłoroczny album „Ecdysis” zapowiadał, że następna płyta będzie ich opus magnum. Niestety, nie jest. Albo, co gorsza, jest.

Więcej

RAPOON – Blue Days (Zoharum)

RAPOON – Blue Days (Zoharum)

Rapoon to solowy projekt Robina Storey, który od wielu, wielu lat zabawia się z komputerem, odkrywając za błyszczącym ekranem nowe światy. Kiedyś taka muzyka zwała się New Age i ów złowrogi szyld sugerował niecne praktyki mieszające ludziom we łbach. Dzisiaj to po prostu ambient, zahaczający na nowym wydawnictwie gdzieniegdzie o muzykę rytualną czy wręcz konkretną. W dodatku strawny nawet dla tych niewtajemniczonych.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress