content top

ODRAZA – Kir (Arachnophobia Records)

ODRAZA – Kir (Arachnophobia Records)

Ubiegły rok w polskim podziemiu należał bez wątpienia do Odrazy. Esperalem tkane to debiut, który autentycznie wstrząsnął naszym zmurszałym i porosłym mchem,  metalowym undergroundem. Oczywiście, nie chodzi tu o Szatan wie jakie nowatorstwo bo muzycy tego zespołu nie wymyślili prochu na nowo, ale o wręcz oszałamiająco bezpośredni ładunek emocji, dostarczonej słuchaczom za pomocą około black metalowej formy przez sprawców zamieszania. Prawdę mówiąc, debiut Odrazy to jedna z niewielu płyt wydanych w roku 2014, do których wracam często i z prawdziwą przyjemnością.

Więcej

CALM THE FIRE – Punkowy pozytywizm

CALM THE FIRE – Punkowy pozytywizm

Dojrzałość na scenie hc/punk jest w moim mniemaniu szansą na jej przetrwanie, dlatego fakt wieloletniego istnienia takiego Calm The Fire to nadzieja, że ideały nie zginą, i nie będzie to bezrozumne wykrzykiwanie haseł przeczytanych w Internecie, tylko świadome uczestnictwo w pewnych kontrkulturowych działaniach. Doomed From The Start, to płyta mądra, dojrzała, ciekawa muzycznie i co ważnie – wkurwiona, jakby jej fundatorzy nadal mieli naście lat. A przecież Pacior, mój rozmówca, to człek stary już i niejedno widział, także jako tour manager, jeżdżąc z bandami z całego świata po różnych, mniej i bardziej dziwnych miejscach. Dlatego naszą pogawędkę zaczęliśmy od… łysiny i strzykania w kolanie. Dalej poszło już gładko. 

Więcej

AHAB – The Boats of the Glen Carrig (Napalm Records)

AHAB – The Boats of the Glen Carrig (Napalm Records)

Zespół jednej, doskonałej płyty? Może nie do końca, ale jeśli przez doskonałość rozumieć arystotelesowy złoty środek, to Ahab zastosował go na swoim drugim albumie – „The Divinity of Oceans”. Od trzeciego i czwartego krążka, tu recenzowanego, jest już tylko miło „kołysać się w wśród fal”. Bez „ach, jak przyjemnie”.

Więcej

NILE – What Should Not Be Unearthed (Nuclear Blast)

NILE – What Should Not Be Unearthed (Nuclear Blast)

Po tym jak Naczelny na łamach Violence Online „zniszczył” ostatni long Nile – At The Gate Of Sethu, moją życiową misją stało się przekonywanie przechodniów, że na Nile znam się tylko ja. Nowe dzieło death metalowych egiptologów przypadnie do gustu wszystkim (fanom), więc mnie przekornie spodobać się nie może. Jestem w końcu synem swojego ojca, który w wieku 60-u lat przyznał wreszcie, że pod parasolem deszcz nie pada i jest to zacny wynalazek. Dla plebsu, rzecz jasna.

Więcej

HAPPY PILLS – Czasem jeszcze nam się chce

HAPPY PILLS – Czasem jeszcze nam się chce

Cieszę się, że Happy Pills żyje. Gdzieś na uboczu sceny, w swoim świecie. Powoli, bez ciśnienia dłubie swoją muzykę i zawsze kiedy się pojawi, mamy do czynienia z przemyślaną porcją pozytywnego hałasu. Powody poniższej rozmowy były co najmniej dwa – odgrzebany przeze mnie album „Lo-Fi”, o którym parę słów znajdziecie gdzieś obok w rubryce „Spod Lady”, oraz najnowsza, wydana po kilku latach przerwy ep-ka z kowerami. Jakimi i dlaczego, dowiecie się z recenzji, zaś wywiad przeniesie nas na parę chwil do przeszłości. Dowiemy się dlaczego zespół nie zagrał w USA, czy lata 90. są fajne, a przede wszystkim – czy pojawi się nowa, autorska płyta. Dystrybutorem pigułek szczęścia był śpiewający basista zespołu – Jacek Kąkolewski, który ze swojego punktu widzenia przedstawił opinię na temat tego co było i być może będzie…

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress