content top

BLACK CROWN INITIATE – The Wreckage of Stars (eOne Music)

BLACK CROWN INITIATE – The Wreckage of Stars (eOne Music)

Przeciwnicy deathcore’a, którym ten wciąż młody gatunek zdecydowanie odbija się czkawką, powinni pamiętać, że ów nurt dodał znacznego kopa skostniałemu death metalowi. Ponadto, szybko zyskał uznanie słuchaczy na całym globie ze względu na technikę, brutalność a okazyjnie, progresywne zacięcie. Oczywiście, cały nurt wypluwa sporo absolutnej i zbędnej papki, ale zespoły takie jak Black Crown Initiate, mocno lawirujące pomiędzy deathcorem, prog metalem a djentem, należą do tych z kategorii must hear, niż must delete np. z dysku komputera.

Więcej

EXORCIST ‒ Utterances of Going Forth by Day

EXORCIST ‒ Utterances of Going Forth by Day

Jest teoria, według której z muzyki metalowej w pewnym wieku się wyrasta. Zupełnie w nią nie wierzę i jestem skłonny dać sobie rękę uciąć, że Exorcist także nie dają wiary takim bajkom. Inaczej być nie może, bo jak wytłumaczyć fakt, że goście po czterdziestce, blisko trzydzieści lat po założeniu kapeli, która wydała w latach 1987-88 raptem dwie demówki, publikują w końcu debiutancki długograj? Stołeczny Exorcist zaczynał w połowie lat 80. wraz z Vader, Slashing Death, Imperator czy Merciless Death i należy do pierwszej fali polskiego metalu. Nagrany całkowicie na nowo dawny materiał, uzupełniony o premierowe kompozycje to zawartość „Utterances of Going Forth by Day”. Weterani wspierani przez wokalistę z młodszego pokolenia pokazują, że thrash metal nie umiera i wciąż ma sens.

Więcej

CLOAK OF ALTERING – Plague Beast (Crucial Blast Records)

CLOAK OF ALTERING – Plague Beast (Crucial Blast Records)

Zasmucony ostatnimi dokonaniami Anaal Nathrakh przestałem stymulować swoje oczekiwania nadzieją, że jakaś black metalowa brygada lubująca się w eksperymentach z elektroniką poprawi mi nieco humor. Niestety, brygady ani widu, ani słychu, w zamian za to na czarnym rumaku przybywa samotny wojownik, z dozą elektronicznej sznyty w swym bezdennym plecaku pełnym pomysłów.

Więcej

EERIE – …ważne, że jest wpierdol

EERIE – …ważne, że jest wpierdol

Eerie wyrosło jak spod ziemi. Prawie nikt nic nie widział, prawie nikt nic nie słyszał a tu nagle koścista piącha w potylicę i jest! Nokaut. Nowonarodzone „truchło” tegoż wykopał spod grud zatęchłej gleby, jak zwykle czujny, Wszechpotężny Wydawca. Rzeczywiście, ma nosa, świeżość tej zgnilizny zwabi bowiem w moim przekonaniu niejedną larwę żądną czarnej krwi w jego pajęczą sieć, bo Into Everlasting Death to płyta – esencja, wszystkiego co w czarnej sztuce najlepsze z jednej strony i odwagi forsowania rozwiązań obecnie „modnych” (acz nie wtórnych) z drugiej. Efekt? Powalający. Tak też leżałam sobie, słuchałam sobie i układałam pytania do artysty Ancestora i artysty V.O.W.O.C.-a, a więc sprawców tego siarczystego wpierdolu. Ja jeszcze się nie podniosłam, ale kto już wstał, niechaj poczyta, co ciekawego do powiedzenia mają wspomniani artyści…

Więcej

EERIE – Into Everlasting Death (Arachnophobia)

EERIE – Into Everlasting Death (Arachnophobia)

Nieubłaganie zbliża się koniec. Roku. Niby nic nadzwyczajnego, jednak zapewne nie tylko dla mnie ten miniony był szczególnie urodzajny w doskonałe krążki, które wykwitały jeden za drugim jak psie kupy na wiosnę spod śniegu. Chwilami miałam wrażenie, że wydawcy i artyści w kolaboracji zawarli jakiś pakt mający na celu wszelkich maniaków ciężkiego łojenia doprowadzić do skrajnej biedy, sypiąc świetnymi wydawnictwami na prawo i lewo. Podtrzymując, że takowy istnieje, muszę stwierdzić, że Wszechpotężna wtrąciła doń swoje trzy grosze. Ba! Nawet trzy złote (albumy – zakładając że „złote” znaczy tyle co wspaniałe, bo statusu złotych płyt się, niestety, nie dorobiły, albo stety, wszak komercyjnym wyróżnieniom mówimy stanowcze nie). W chwili, kiedy myślałam, że „debiut roku” mam już zaklepany (nomen omen, także wydany przez Arachnophobię – odrażająco dobry) i że wszystkie najlepsze płyty zostały już wydane, ta wypluła ze swojej sieci twór, który dość konkretnie namieszał i bezsprzecznie jeszcze bardziej namiesza, nie tylko w mojej głowie, nie tylko w naszej przepięknej Polszy, ale śmiem twierdzić, że w całej, blackmetalowej sztuce, której jak wiadomo, granice terytorialne nie dotyczą. O czym mowa? Za pewne każdy, kto śledzi naszą scenę już doskonale wie. Oczywiście proszę Państwa – Eerie i ich wędrówka w niekończącą się śmierć! Kto odważny, niechaj idzie…

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress