content top

TORCH RUNNER – Endless Nothing (Southern Lord Records)

TORCH RUNNER – Endless Nothing (Southern Lord Records)

Nie sposób powstrzymać się od obsypywania superlatywami zespołu Torch Runner, niecodziennego w tym co robi, a przy tym dobrze naszym uszom znanego. Każdej próbie zetknięcia się z nową twórczością grup takich jak Nails, Dead In The Dirt, czy wspomniany TR, towarzyszy chwila napięcia, stresującego oczekiwania, przez tę niepewność intrygującą. Wiele ciężaru trzeba było się nadźwigać na ostatnich nagraniach; co tym razem nas spotka?

Więcej

ANY GIVEN DAY – My Longest Way Home (Redfield Records)

ANY GIVEN DAY – My Longest Way Home (Redfield Records)

Niemiecki metalcore nigdy nie miał się tak dobrze. Pionierzy nurtu z Caliban wydali bardzo dobry album, wtórują im pozostający w niezmiennej formie wojownicy z Heaven Shall Burn, a młodzież, mniej lub bardziej łojąca na podobną modłę, wcale nie odbiega od poziomu tuzów sceny. Zespołem, który śmiało może aspirować do pierwszej ligi tego grania, jest Any Given Day, który w styczniu pojawi się w Polsce w roli supportu najbardziej zasłużonej dla gatunku formacji po tej stronie globu.

Więcej

LIE AFTER LIE – Unsaid

LIE AFTER LIE – Unsaid

Każde kolejne wydawnictwo Lie After Lie pokazuje progres jaki dokonuje się na przestrzeni lat. Zespół zaczynający od mniej lub bardziej podręcznikowych, metalcore’owych dźwięków znalazł sobie niszę, którą warto w Polsce eksplorować. Melodyjny post-hardcore, nurt, który jest szczególnie popularny na Wyspach Brytyjskich, stał się bliski nie tylko wrocławianom, ale również przedstawicielom Mikołowa, Krakowa czy Poznania. Ekspansja zainteresowania graniem po linii More Than Life, Touche Amore czy The Saddest Landscape to najlepsze co mogło nas spotkać. I nie ukrywam, że Lie After Lie, jak na tak młody zespół, stawiający ostrożne i przemyślane kroki w kierunku wypracowania własnego stylu i pozycji na scenie, wcale nie ustępuje znacznie większym nazwom. Wtórują im koledzy z innych miast, ale o nich niebawem.

Więcej

PETER J BIRCH – zapraszam do mojego snu

PETER J BIRCH – zapraszam do mojego snu

Jak nazwać kogoś, kto cały czas kręci się koło muzyków? Perkusista. To tylko jeden z wielu soczystych dowcipów o niezbyt rozgarniętych elementach kapel, czyli garowych. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł… głupi, jak o nim mówią. Przykładem jest Piotr Brzeziński, pałker świetnej formacji Turnip Farm, który jakiś czas temu wymyślił się na nowo, chwycił gitarę akustyczną i pod pseudonimem Peter J. Birch ruszył po klubach grając muzykę brzmiącą… no właśnie. Denerwuje mnie określenie „niepolsko” czy „amerykańsko”, jakby wstydem było przyznanie się do tego, że wreszcie mamy w Polsce songwritera na miarę czasów, gościa, który nie dość, że fajne teksty pisze, to jeszcze sensownie śpiewa, mieszka sobie w małym, uroczym miasteczku Wołów i powoli zaczyna uosabiać wszystko to, o czym zagoniony hipster z dużego miasta i ze Starbucksem w łapie może co najwyżej pomarzyć. Jak jest naprawdę, skąd pomysł opuszczenia zacisznego stołeczka perkusisty i kilka innych spraw związanych z nową płytą Yearn poruszyłem ze sprawcą całego zamieszania.

Więcej

PETER J. BIRCH – Yearn (Borówka Music/Antena Krzyku)

PETER J. BIRCH – Yearn (Borówka Music/Antena Krzyku)

Ponad 20 lat (czyli praktycznie całe moje życie) mieszkałem w Rynku. Od ponad roku mieszkam w domu na jednym końcu Wołowa. Za mną niedaleko las i pola. W nocy średnio się samemu wraca i w takich porach zawsze jest tu pusto. Myślę, że ten psychodeliczny klimat ma jakiś wpływ na moje kolejne muzyczne działania. Peter J. Birch.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress