content top

IMMOLATION – Kingdom of Conspiracy (Nuclear Blast)

IMMOLATION – Kingdom of Conspiracy (Nuclear Blast)

Jak łatwo z grupy kultowej zmienić się w dobrego i milutkiego frienda, przekonuje nas Immolation. Najnowsze dzieło nowojorczyków to już dziewiąty długograj i jeden z pierwszych, na który, owszem, czekałem, ale bez ciśnienia. Nie dlatego, że przestałem lubić zespół. Raczej dlatego, że dość dokładnie wiedziałem, co dostanę w prezencie. I specjalnie się nie pomyliłem.

Więcej

BULLETPROOF – Na koncertach musi być rozpierdol

BULLETPROOF – Na koncertach musi być rozpierdol

„Frontline” to materiał, który w normalnym kraju aspirowałby do miana płyt, o których jest głośno. Mocna, energetyczna muzyka powinna się obronić sama… Niestety, żyjemy jednak w takim a nie innym miejscu na ziemi i materiał ten mimo tego, że ukazał się już ponad rok temu, nadal jest znany nielicznym. Zapraszam Was zatem na zapis wynurzeń Adama i Simona z Bulletproof odnośnie muzyki i debiutanckiej płyty oraz, co oczywiste, do zapoznania się z „Frontline”.

Więcej

DR MISIO – Młodzi (Universal Music)

DR MISIO – Młodzi (Universal Music)

A gdyby tak na czele zespołu nie stał Arkadiusz Jakubik, jedno Arkadiusz Lerch? Przecież ten ostatni też jest młody, a nawet można rzec – przystojniejszy? Czy wtedy płyta „Młodzi” byłaby tak samo antycypowana? Odpowiedź na to dość proste pytanie jest równe banalna – nie. I tu rodzi się kolejny problem, który już przy okazji recenzji Johna Petera Bircha poruszyłem, mianowicie dyskusyjnego – z punktu widzenia jakości – udziału aktorów w płaszczyźnie przekazu muzycznego. Bo czy to muzyka ma nobilitować tegoż, czy raczej o komercyjny aspekt nazwiska chodzi? W przypadku debiutu Dr Misio sprawa rozwiązła się po pierwszym przesłuchaniu – chuj z tym, kto śpiewa, bo przekaz liryczno – dźwiękowy jest po prostu nokautujący.

Więcej

PATHFINDER – Solstice

PATHFINDER – Solstice

Gdyby nie australijski i amerykański, płaczliwy (screamo) hardcore, pewnie nie cieszyłbym uszu całą nową falą brytyjskich zespołów. Dziękować Break Even, La Dispute i Touche Amore za wpływ na to, co gra się na Wyspach, gdyż każda, kolejna kapela parająca się podobnym graniem, jest zaskakująco dobra, choć, przyznam, że w całej mojej wielkiej aprobacie dla takiego łojenia i eksploracji nurtu, powoli odczuwam brak oryginalności i pomysłu na to, aby ubrać te dźwięki.

Więcej

THE STUBS – piosenki wymyślone w kiblu

THE STUBS – piosenki wymyślone w kiblu

Założony w 2010 roku The Stubs gdzieś tam sobie dłubał na boczku swojego rocka i tak z dnia na dzień dorobił się dwóch płyt, winylowych singli a nawet został nominowany do nagrody MTV EMA.  Przede wszystkim jednak dał się poznać jako wytrawny wycieracz desek klubowych i skłotowych, czego efekty na pewno znajdziemy na „Second Suicide„. Muzyka zespołu odarta została z niepotrzebnego blichtru, została sama esencja, czyli korzenny, rockowy riff, podany z punkowym wygarem. W efekcie pieśni z nowej płyty nie można słuchać na siedząco. A najlepiej wybrać się na jakiś klubowy koncert, bo tam najlepiej przekonamy się o sile tej muzyki. Wszystko wskazuje na to, że za sprawą dużej samoświadomości, zespół coraz bardziej się rozkręca i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. A przekonywali o tym Tomek (gitara, śpiew) i Radek (bębny).

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress