content top

IN-SANE – Trust These Hands… are Worthless (Moonlee)

IN-SANE – Trust These Hands… are Worthless (Moonlee)

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Przestaniemy bluźnić, nabijać chrześcijan na pal i rozlewać nasienie Szatana na nagie ciała zniewolonych dziewic. Cóż, odrobina punkowej werwy i idea DIY nikomu jeszcze nie zaszkodziły, więc chyba warto bliżej przyjrzeć się drugiej płycie słoweńskiego In-sane.

Więcej

THORIUM – Fides Luciferius (Soulseller)

THORIUM – Fides Luciferius (Soulseller)

Tak słucham sobie trzeciego albumu Thornium i dochodzę do wniosku, że jest to krążek pełen niedociągnięć. Najśmieszniejsze jest jednak to, że mimo kilku wyraźnych braków Szwedom udało się nagrać przyzwoitą płytę, którą w dzisiejszych, stawiających na ‚technologię’ czasach może spodobać się kilku fanom black metalu.

Więcej

FUNEBRARUM – The Sleep of Morbid Dreams (Cyclone Empire)

FUNEBRARUM –  The Sleep of Morbid Dreams (Cyclone Empire)

Podaruję sobie zbędne pitolenie i napiszę bardzo krótko: Funebrarum to Funebrarum i jeœli pokochaliście ich wcześniej, to osracie się z radoœci słuchając „The Sleep of Morbid Dreams”. Tu nie ma gimnazjalnych pieszczot – jest brutalne napierdalanie, mielenie brzmieniem i duszenie potwornym ciężarem.

Więcej

TERROR – Coraz łatwiej mi być sobą…

TERROR – Coraz łatwiej mi być sobą…

Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że Terror jest i zawsze będzie kapelą hardcore, a nasza muzyka ma być prosta, ciężka i dawać po ryju…

Coraz mniej wychodzi płyt tak dobrych i bezpretensjonalnych, jak ta, którą w połowie września wypuścili Amerykanie z Terror. Dziś, kiedy nawet na pierwszy rzut oka niezależna scena hc coraz więcej ma wspólnego z kokieterią i mentalnością stada, niż indywidualizmem i pewnymi zasadami, takie wydawnictwa są szczególnie potrzebne. Potrzeba też ludzi takich jak Scott Vogel, będący od zawsze wokalistą tej znakomitej hordy. Ludzi podobnie jak on mających zdrowe spojrzenie na to, co się dookoła nich dzieje, twardo stąpających po ziemi, a przy tym przesympatycznie gadatliwych.

Więcej

KILL THE CLIENT – Sushi, powerviolence i era Bush’a…

KILL THE CLIENT – Sushi, powerviolence i era Bush’a…

Nadal wierzę, że to bardzo ważne, by być politycznie świadomym, jednak ciągła obsesja na punkcie tych wszystkich niedoskonałości powoduje, że jestem chory…

Scena grind core przez lata ewoluowała, począwszy od klasycznych, jeszcze technicznie niezbyt okazałych płyt, od prób Napalm Death czy pierwszych kroków Carcass. Dzisiaj od mnogości odłamów, stylistyk i nurtów może rozboleć głowa i trzeba być nie lada chojrakiem, żeby w tym natłoku dźwięków się połapać. Dlatego z prawdziwą przyjemnością przedstawiam zespół, który dokładnie wie, co chce grać, nie przesadza z pomysłami i ma coś do powiedzenia. Jednocześnie Kill The Client to nie jacyś nieopierzeni debiutanci, ale znakomita, doświadczona ekipa, która ma na koncie już dwie duże płyty i parę splitów. Teraz szaleńcy z Texasu przedstawiają najnowsze dzieło „Set For Extinction”, które – co wcale nie dziwi – świat ujrzy za sprawą Relapse Records. Na kilka słów komentarza udało się namówić basistę James’a Delgado…

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress