content top

DIABOLIQUE – thw circus back in town, odcinek I

DIABOLIQUE – thw circus back in town, odcinek I

Zaczynamy zatem. Przed  Wami pierwszy odcinek sztuki „Diabolique”. Rzecz nietypowa dla naszego portalu, ale jednocześnie ciekawa, bo pokazująca „dolę” muzykanta z innej strony, może z lekko krzywym uśmieszkiem, a może w krzywym zwierciadle, ale chyba także z pewnym zrozumieniem, bo przecież chyba każdy miłośnik czarnej i ciężkiej sztuki choć raz w życiu pomyślał o tym, żeby stanąć po drugiej stronie barierek z instrumentem w łapie. Część jak pomyślała, tak zrobiła, różnymi skutkami. Autor sztuki, Przemek Jurek, gościł już na naszych łamach a teraz wykonuje kolejny krok w stronę śmierdzącego piwem, muzycznego klubu Diabolique. Co będzie dalej, dowiecie się już w poniedziałek. 

Więcej

J.D. OVERDRIVE – jesteśmy obrzydliwymi realistami

J.D. OVERDRIVE – jesteśmy obrzydliwymi realistami

Dżek jest dziki, dżek jest zły, dżek ma bardzo ostre kły. W dodatku ma wreszcie idealną produkcję, idealną grafikę i posiał gdzieś wesołkowatość, która podskórnie przewijała się na poprzednich wydawnictwach. Jeśli lubicie poważną, a może nawet nieco „zmęczoną życiowo” muzykę, The Kindest of Deaths przypadnie Wam do gustu. Zdecydowanie najciemniejsza i najbardziej wściekła płyta J.D. Overdrive przekonuje, że chłopaki grają swoją muzykę z przekonania i mają na tym polu coś do powiedzenia. W temacie samej płyty odsyłam do recenzji, jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś od samych muzyków, zapraszam na rozmowę z wokalistą Wojtkiem „Susłem” Kałużą i gitarzystą Michałem „Stemplem” Stemplowskim.

Więcej

J.D. OVERDRIVE – The Kindest of Deaths (Metal Mind Productions)

J.D. OVERDRIVE – The Kindest of Deaths (Metal Mind Productions)

Fortuna odważnym sprzyja dalej. Taki wniosek przychodzi po lekturze kolejnej, trzeciej płyty katowickich amerykańców. Nie rozpadli się, nadal cisną swoje, wózek się toczy, koncerty są i choć powoli dochodzą do momentu, kiedy trzeba będzie się zastanowić co dalej (bo jednak Polska ma swoje ograniczenia), na razie nie muszą się obawiać, czy będzie dla nich miejsce na rodzimych scenach, większych i mniejszych. Póki co, pomijając filozoficzne rozważania, skupmy się na muzyce, bo ta, choć pozostała na podobnym poziomie, jednak przyniosła trochę nowości, które znowu pozwalają zespołowi wskoczyć szczebelek wyżej.

Więcej

WHATEVER NEVERMIND – A Tribute to Nirvana’s Nevermind (Robotic Empire)

WHATEVER NEVERMIND – A Tribute to Nirvana’s Nevermind (Robotic Empire)

Nie potrafię sobie przypomnieć czemu kiedyś tak bardzo nie lubiłem Nirvany. Pewnie chodziło o moją metalową ortodoksyjność wieku adolescencji albo coś podobnie głupiego – grunt, że minęło. „Nevermind”, „Bleach” i (najmniej ceniony przeze mnie z tego zestawu) „In Utero” polubiłem po czasie, ale za to z całego serca. Zespoły odgrywające numery Nirvany na Whatever Nevermind nie gadają więc z moimi sentymentami i wspomnieniami z czasów Zielonego Plecaka Z Naszywkami (nigdy takowego nie miałem – przegrałem życie!), ale za to dostarczają porcję bardzo dobrych lub rewelacyjnych interpretacji obrośniętej popkulturowym kultem, ale wciąż żywej muzyki.

Więcej

BALTHAZAR – Thin Walls (Play It Again Sam)

BALTHAZAR – Thin Walls (Play It Again Sam)

Belgijski Balthazar tłucze się po świecie już od 2005 roku, ale wyprodukował na razie tylko trzy płyty, z których debiut miał miejsce w 2010 roku i został całkiem ciepło przyjęty wśród miłośników niezobowiązującego indie rocka. Potem była mała zapaść w postaci „Rats” a dzisiaj dostajemy trzeci krążek, który teoretycznie przynajmniej powinien pokazać w jakim miejscu znajduje się zespół. Stylistycznej wolty nie ma, bo i po co, grunt, że gęba się cieszy.

Więcej

SATYRICON – w formie

SATYRICON – w formie

Satyricon widuję dosyć regularnie. Ostatnio było to w grudniu 2013, na trasie promującej nową płytę. Teraz mamy kwiecień 2015, Norwedzy są w dosyć dziwnym dla mnie momencie kariery bo porwali się na klasyczny paździerz jakim jest kooperacja z chórem opery norweskiej – nie wnikając w sens tego ruchu, ciekawym byłem jak bronią się obecnie na żywo.

Więcej

A389 Recordings – wywiad z Domenicem Romeo

A389 Recordings – wywiad z Domenicem Romeo

Gitarzysta sławetnego Pulling Teeth. Założyciel kultowej w wielu kręgach wytwórni, A389 Recordings. Prywatnie ojciec i mąż. Wiecznie zabiegany, jednak wciąż zasypujący nas złowieszczym hałasem z najwyższej półki. Jakiś czas temu udało zamienić mi się z nim kilka słów odnośnie swojej działalności wydawniczej i jego muzycznych ścieżek, czego owocem jest ten wywiad. Czytajcie, a później bierzcie się za słuchanie – nie będziecie żałowali.

Więcej

MINSK – The Crash and the Draw (Relapse Records)

MINSK – The Crash and the Draw (Relapse Records)

Czasem szufladkowanie zespołów przechodzi ludzkie pojęcie. Sam fakt obdarowania danej grupy „niecodziennym” i „innowacyjnym” hasełkiem odrzuca mnie całkowicie od ewentualnego przyjrzenia się materiałowi. Z Minskiem sprawa ma się inaczej, bo najpierw była muzyka, a potem etykieta. „Tribal”, bo z taką właśnie definicją muzyki Amerykanów się spotkałem, jest nawet nie wyjątkiem, co interesująco postawionym stwierdzeniem wobec nomen omen plemiennego oblicza grupy. Czy „The Crash and the Draw” nadal to potwierdza?

Więcej

DØDHEIMSGARD – A Umbra Omega (Peaceville)

DØDHEIMSGARD – A Umbra Omega (Peaceville)

Na wydanym osiem lat temu „Supervillain Outcast” brzytwa Ockhama pozbywała się wszystkiego, co mogło zakłócić nieskrępowany przepływ wściekłości i zła. Tym razem, na „A Umbra Omega” pracują nożyce Johna Zorna, ostrzone na patchworkowym „Godard/Spilane”. I jest klej, dużo kleju.

Więcej

VOIDHANGER/BLOODTHIRST ‒ posiekani na plasterki

VOIDHANGER/BLOODTHIRST ‒ posiekani na plasterki

Organizowane z pompą i rozmachem koncerty z udziałem zagranicznych gwiazd mają swoją niezaprzeczalną wartość i rangę. Nie znaczy to wcale jednak, że eventy o charakterze podziemnym są mniej interesujące i ważne. Wspaniałych, polskich zespołów ekstremalnych nie brakuje i takie właśnie wystąpiły w kwietniową sobotę na deskach słynnego poznańskiego klubu. Biorąc pod uwagę frekwencję, atmosferę i przebieg wydarzenia można wręcz dojść do wniosku, że zespoły z importu nie są nam w ogóle do szczęścia potrzebne.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress