content top

HUTA PLASTIKU – Kontynuacja

HUTA PLASTIKU – Kontynuacja

Z Hutą Plastiku spotkaliśmy się już przy okazji debiutanckiej ep-ki i był to miting bardzo udany. Lubię zespoły, które mają zdecydowane podejście do życia i swojej twórczości. Huta Plastiku nie wymyśla prochu, po prostu dłubie w nowofalowo – gotyckiej niszy i ukręca z tego proste, przyjemne rockowe kawałki. Coś jak Savages, tylko bliżej Janerki niż Ameryki. Przy okazji wydanej znienacka płyty Bezlubie okazało się, że można ten styl dopracować i wskoczyć na wyższy poziom. Nowe nagrania robią wrażenie, bo zespół ani na moment nie zapomina, że liczy się przede wszystkim rytmiczna piosenka. Na okoliczność „Bezlubia” rozmawiałem z zagubionym gdzieś w dalekiej Anglii, śpiewającym basistą Przemkiem Zawolem.

Więcej

HUTA PLASTIKU – Bezlubie (Bat-Cave Prod.)

HUTA PLASTIKU – Bezlubie (Bat-Cave Prod.)

Przetrwali. To jest najważniejsze. Kiedy poznałem debiutancką ep-kę Huty, bałem się, że będzie to kariera w warszawskim stylu: jeden materiał i do widzenia. A tu proszę, znienacka uderzają nowym pełnym materiałem, w dodatku ze świetną okładką i w pełni świadomą, dojrzałą muzyką. Niby nic nowego, ponownie ten sam postpunkowo/nowofalowy ślad z lekkim posmakiem gotyku, ale podany w niemal przebojowy sposób. Tak trzymać.

Więcej

BRDA – Łączenie przeciwieństw…

BRDA – Łączenie przeciwieństw…

Światło Wody to kolejna, spreparowana przez mniej lub bardziej znanych i w dużej mierze związanych z Bydgoszczą muzyków, podróż w tajemniczy świat. Od czego zaczynamy? Najlepiej od Linii nr 8 3 Moon Boys, bo to dobre wprowadzenie do wodnego światła. Choć obie te płyty powstały w różnych okolicznościach i w zasadzie trudno je łączyć (pomijam osobę perkusisty…), nowe dzieło Brdy jest czymś w rodzaju rozwinięcia, ponownie transowym, klimatycznym lotem w nieznane. Tripem przyjemnie monotonnym, relaksacyjnym a jednocześnie niezwykle smakowicie zagranym. Trzeba mieć tylko czas, by zagłębić się w ten gąszcz dźwięków. I w ten świat wprowadza nas perkusista Marcin Karnowski…

Więcej

ABORYM – Shifting.Negative (Agonia Records)

ABORYM – Shifting.Negative (Agonia Records)

Pecetowi blackmetalowcy z Aborym od lat telepią się w ogonie peletonu. Nie pomogły modne swego czasu industrialno-blackmetalowe brzmienia. Nie pomogły „duże” nazwiska za instrumentami i konsoletą. Nie pomogła nawet wytwórnia z szacownym katalogiem, od lat gromadząca pod skrzydłami odpady z większych stajni dogorywające w agonii. Mija grudzień za grudniem i płyta za płytą, a Aborym wciąż jest daleko od podium. Nazwa oczywiście jest znana i wciąż wybrzmiewa, ale nowe, industrialno-metalowo-rockowe otwarcie po Dirty nie przyniosło przełomu. „Shifting.Negative” nic tu raczej nie zmieni.

Więcej

BRDA – Światło Wody

BRDA – Światło Wody

Fakty są takie, że Brda to jedna z polskich rzek przepływająca przez Bydgoszcz. Całkiem ładne miasto, w którym żyją różni, miej lub bardziej znani, alternatywni muzykanci. A wśród nich są też tacy, co zasilają zespół, biorący nazwę owej rzeki za swój szyld. I właśnie promują nową płytę o dwuznacznym tytule „Światło wody”.

Więcej

ARRM – s/t (Instant Classic)

ARRM – s/t (Instant Classic)

Niemal wszystko co wydaje Instant Classic łykam bez popitki. Każda z tegorocznych premier wniosła coś ciekawego na nasze rodzime muzyczne podwórko i nie inaczej jest z debiutanckim krążkiem ARRM. Muzyka do medytacji i narkotyzacji. 50 minut ciężkiego, mrocznego transu spowitego chmurą dymu…

Więcej

JOE SATRIANI – Shockwave Supernova (Sony Music)

JOE SATRIANI – Shockwave Supernova (Sony Music)

Już za kilka tygodni minie rok i pięć miesięcy od premiery nastego wydawnictwa Joe Satrianiego. Kolesia, który z megalomanem o nazwisku Malmsteen i wiecznym dzieckiem znanym również jako Steve Vai, stworzył fundamenty gitarowej ekwilibrystyki. Od nich czerpali absolutnie wszyscy co lubią szybko i dokładnie. Petrucci, Friedman, Govan? Oni wyżej wspomnianą trójcę czczą po dziś dzień, lecz właśnie ten niepozorny, pozbawiony włosów pan cieszy się pośród niej największą estymą. Yngwie od niepamiętnych lat kreuje dźwięki dyktowane autystyczno-paranoicznymi pobudkami, zaś Steve tak bardzo kochający efektowność (nie efektywność) brutalnie się nań przejeżdża. Skoro ci dwaj są bliżej twórczych kryzysów, aniżeli błogostanów, co robi Satriani, by spreparować perfekcyjny eliksir młodości?

Więcej

OBITUARY – Ten Thousand Ways to Die (Relapse)

OBITUARY – Ten Thousand Ways to Die (Relapse)

Kto zamordował koncertowe płyty metalowe? Odpowiedź wydaje się oczywista – rozwój technologii, przejście z audio na standard audiowizualny, dostępność rejestracji koncertów na youtubie, wreszcie dostępność samych koncertów. Nie ma już potrzeby mordować się z rzężącą koncertówką, dopowiadać sobie wyobraźnią bandę spoconych kudłaczy i wyobrażać sobie, że „ooo, ale fajnie byłoby tam być”. Większość najbardziej zainteresowanych już to wszystko zdążyła obejrzeć na żywo, więc ktokolwiek odpowiada za to morderstwo, nikt nie ma mu tego za złe. Metalowe koncertówki to anachronizm taki sam jak muzyka Obituary, więc chyba wszystko jest na swoim miejscu. Tym bardziej, że sam zespół i jego wytwórnia wydają się świadomi, że przedsięwzięcie pt. „Ten Thousand Ways to Die” jest bez sensu.

Więcej

BODY/HEAD – No Waves (Matador/Sonic)

BODY/HEAD – No Waves (Matador/Sonic)

Czas radości, wesołości nastał, bo kupujemy prezenty i obdzielamy się nimi, czy tego chcemy czy nie. Ja też mam idealny prezent pod choinkę, dostarczony przez stajnię Matador – nowe dzieło Body/Head. Koncertowe, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Chyba raczej nie. I wszystko w normie – Kim i jej towarzysz nie zmienili się ani troszeczkę. Chyba, że za progres uznać jeszcze większą niechlujność w grze i jeszcze większą dziurę we łbie jaka pozostanie po lekturze tego krążka.

Więcej

ØRGANEK – Czarna Madonna (Mystic)

ØRGANEK – Czarna Madonna (Mystic)

Rock nie umarł – żyje, ma się dobrze, przeszedł okres buntu, nauczył się jak funkcjonować w społeczeństwie i choć nie ma w nim już tego brudnego, aroganckiego zadziora, nadal może cieszyć się uznaniem publiczności. Która też się zmienia. Myślę, że ze dwadzieścia lat temu album „Czarna Madonna” Tomka Organka byłby uznany za zbyt popowy. Dzisiaj to idealna porcja niebyt absorbującego, ale bardzo chwytliwego hałasu, ubranego w markowe, produkcyjne ciuchy.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress