content top

SEARCHING FOR CALM – Łomot i żelastwo

SEARCHING FOR CALM – Łomot i żelastwo

Nowa, trzecia płyta Searching For CalmRight to Be Forgotten  – ogniskuje w sobie samo dobro alternatywnej przeszłości ze świeżością krewkiego debiutanta, kierując nasze myśli nie tylko w stronę tych bardziej połamanych, trudnych formalnie dźwięków, ale i na poletko… indie rockowe. Bez bólu; zachowano tu całą paletę brzmień, niesamowitych pomysłów znanych chociażby z Celestial Greetings, dodając coś nowego – bardziej przyjaznego i dobrze rokującego karierze zespołu.  Słowem, współczesna alternatywa pełną gębą. Jedna z najlepszych na razie płyt z kręgów niezależnego rocka, po którą mogą sięgnąć i ci bardziej ortodoksyjni fani mocnego grania, jak i miłośnicy piosenek. Każdy znajdzie coś dla siebie, a jest tu dużo do odkrywania. O teraźniejszości i przeszłości rozmawiałem ze śpiewającym gitarzystą SFC – Michałem Maślakiem.

Więcej

SEARCHING FOR CALM – Right to Be Forgotten (ForTune)

SEARCHING FOR CALM – Right to Be Forgotten (ForTune)

Ostatnim razem Searching For Calm pojawił się na łamach Violence w styczniu 2011 roku. Zdawało się, że zespół wyważył drzwi wielkiej kariery i z materiałem Celestial Greetings wyruszy w świat. Jak było, wiadomo: trochę koncertów i raczej cisza. Tym bardziej cieszy mnie, że wreszcie, po blisko pięciu latach zespół, już bez drugiego basisty, powraca z piekielnie błyskotliwą płytą, którą… nie, raczej nie będę prorokował, choć jak zwykle mieszkańcy Sosnowca i Katowic wbili mi w głowę ćwieka, jednocześnie prowokując słuszne zachwyty. A jest się czym zachwycać, wierzcie mi…

Więcej

AUGUST BURNS RED – Found in Far Away Places (Fearless Records)

AUGUST BURNS RED – Found in Far Away Places (Fearless Records)

Jeśli ktoś uważa, że metalcore umarł, zanim tak naprawdę się zaczął, ten jest w błędzie. Gdyby nie Parkway Drive czy August Burns Red ten skądinąd mocno zróżnicowany nurt, pewnie nie byłby tak ciekawy. Dziś, kiedy większość próbuje być albo kopią Northlane lub próbuje odczarować melodyjne zaśpiewy rodem z płyt katalogu Rise Records, nieliczni pozostają wierni pierwotnej formule tego gatunku. Dla wielu, istotą tego jak powinien brzmieć metalcore, pozostaną płyty naszych europejskich formacji, dla innych – brzmienia ze Stanów. Pochodzenie nie odgrywa jednak większej roli; na całym świecie gra się tak jak powinno, ale najlepiej, w Byron Bay w Australii i w Lancester  (Stany).

Więcej

DARK FEST 2015 ‒ Niech żyje zatracenie

DARK FEST 2015 ‒ Niech żyje zatracenie

Polska scena ekstremalna jest na tyle silna, że z powodzeniem można robić festiwal, którego kręgosłupem są wyłącznie rodzime zespoły. Zagraniczni goście podczas DARK FESTU 2015 byli tylko dodatkiem i ciekawostką, prym wiodły takie marki, jak Vader czy Decapitated. Dwudniowa impreza, choć nie obyła się bez organizacyjnych niedociągnięć, zgromadziła zestaw wspaniałych kapel, które dały znakomite koncerty. Wśród tych, których występy były najmocniejszymi punktami programu trzeba wymienić Furię, Voidhanger, Arkonę, Bloodthirst, Pandemonium czy In Twilight’s Embrace.

Więcej

FLESHWORLD – współczesny matematyk

FLESHWORLD – współczesny matematyk

Fleshworld to zespół z pewnością dobrze znany czytelnikom Violence. Ktoś przypiął im kiedyś łatkę post i tak od kilku już lat ciągle szukając własnego brzmienia i kształtu muzycznej materii rozwijają się w kierunkach coraz to bardziej ciekawych. Czy z czystym sumieniem można powiedzieć, że Fleshworld gra post-metal? Nie. Post-hard core? Też nie. Powiedzieć natomiast trzeba, że zespół jest dziś na takim etapie, że czuję iż podobno już powstający drugi album formacji może być płytą, dla której polska scena będzie trochę za ciasna. Niejako na okoliczność świetnego splitu z Kehlvin zamieniłem więc parę zdań z Tytusem, który bardzo chętnie opowiedział o świecie według Fleshworld…

Więcej

DIABOLIQUE – jesteśmy w ekstremalnej sytuacji, odcinek XI

DIABOLIQUE – jesteśmy w ekstremalnej sytuacji, odcinek XI

Ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych działań. I taka właśnie panuje atmosfera w klubowej kanciapie. Emocje gęstnieją już od jakiegoś czasu, rozpoczyna się licytacja, jak tu zadowolić rogatego co w skórze kolegi się objawił. Trzeba kogoś ukatrupić i krwi mu upuścić, nie ma wyjścia… A że najprostsze rozwiązania są najlepsze, na pomysł nie trzeba było długo czekać. Decyzja zapada szybko, choć nie bez wątpliwości. Zabijemy… samego rogatego w skórze kolegi. I upieczemy dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Więcej

METZ – Metz II (Sub Pop)

METZ – Metz II (Sub Pop)

Paul Erickson z legendarnego Hammerhead zwykł mawiać, że jeśli ktoś grać nie potrafi, powinien być przynajmniej głośny jak cholera. Ta maksyma sprawdzała się w przypadku wielu bandów z pierwszego okresu dominacji noise rocka na ziemi. Okazuje się, że i dzisiaj są wykonawcy, biorący sobie te słowa do serca. Np. kanadyjski Metz.

Więcej

LINDEMANN – Skills In Pills (Warner)

LINDEMANN – Skills In Pills (Warner)

Jaki Rammstein jest, każdy widzi. Dla jednych świetna rozrywka, inni psioczą, że skudlili pojęcie industrialu, kierując go w stronę metalowego disko polo. W dodatku po niemiecku, co dodaje sprawie pikanterii. Każdy ma swoje racje – bo jest to muzyka wesoła i po spożyciu odpowiedniej ilości napojów wyskokowych ciało zaczyna się gibać a koncertowym rozmachem biją na głowę 90% zespołów ze światowej top-listy. Przeciwnicy też prawią dobrze – Niemcy i industrial mają się jak łopata do księżyca. Słowem – zespół, o którym się mówi i pisze. Dokładnie tak samo będzie z pierwszym, solowym dziełem lidera Rammstein – Tilla, które na rynek trafiło pod jakże wyszukanym szyldem Lindemann.

Więcej

TERROR – The Twenty Fifth Hour (Victory Records/Century Media)

TERROR – The Twenty Fifth Hour (Victory Records/Century Media)

Przed premierą najnowszego albumu Terror, Scott Vogel, lider zespołu i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy hardcore’a, obwieścił, iż szósty krążek w trzynastoletniej karierze zespołu, będzie tym najwścieklejszym. Coś w tym jest, bo od czasu „Always The Hard Way” nie grali tak brutalnie. Oczywiście, każdy z krążków formacji z Los Angeles to konkretny cios w potylice, acz zdarzały im się bardziej przebojowe materiały z niemal hymnicznymi zaśpiewami. „25th Hour” jest wyjątkiem, gdyż jest to mocno skondensowane wkurwienie, zwarte i podane w formie czternastu krótkich pocisków, z których żaden nie trwa więcej niż dwie i pół minuty.

Więcej

TERRORDOME – Dużo cycków!

TERRORDOME – Dużo cycków!

Długą drogę przeszedł Terrordome, od lokalnej ciekawostki, do jednego z fajniejszych, metalowych bandów na polskiej scenie. Co cenię sobie najbardziej? Właśnie to, że zespół jest w 100% bezpretensjonalny. Poza tym – że w przeciwieństwie do straszliwie poważnej, nadętej sceny metalowej, ma do siebie i swojej twórczości dystans a działania, oprócz sporej dawki humoru (tarantinowskiego a nie kiełbasianego), cechuje przyjemny luz. Który i mnie się udziela podczas lektury nowego materiału Machete Justice, następcy We’ll Show You Mosh, Bitch i kompilacyjnej płyty o jakże znajomym tytule We’ll Show You Bosch, Mitch. Jeśli lubicie stary thrash zmieszany z punkiem, szaleńcze tempa i dawkę adrenaliny, godną Podziemnego Kręgu, skosztujcie, jak smakuje sprawiedliwość z maczetą w dłoni. Przed Wami spowiedź Mekonga, trzymającego w zespole pieczę nad rytmem. 

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress