content top

VIET CONG – musisz być gwiazdą sam dla siebie

VIET CONG – musisz być gwiazdą sam dla siebie

Prawda jest niepodważalna – Kanadyjczykom z Viet Cong udało się coś, o czym marzy 90% alternatywnych szarpidrutów: przykuli uwagę branży, przy okazji wrzucając kamyk do ogródka zarozumiałych dziennikarzy i perfekcyjnie wykorzystując zamieszanie – ruszyli w niekończącą się trasę. Kwestią zupełnie drugorzędną pozostaje pytanie, czy debiutancki album zespołu to mistyfikacja, pokrętna gra prowadzona ze słuchaczem, czy indie – objawienie. Niewątpliwie ten rok należy do nich i choć dopiero kolejna płyta udzieli nam odpowiedzi na powyższe pytania, na razie pozostają najgorętszą nazwą niezależnej sceny. Na powyższą okoliczność przydybaliśmy podczas przerwy w trasie Scotta „Monty” Munro (gitara, syntetyki). Co miał do powiedzenia? Czytajcie…

Więcej

ZU – Cortar Todo (Ipecac Recordings)

ZU – Cortar Todo (Ipecac Recordings)

Największa krzywda, jaką można wyrządzić tak zacnemu zespołowi jak Zu to przypięcie im głupiej łatki „eksperymentatorów”, co rozbudza w odbiorcach fantazje o kosmicznej awangardzie, spektakularnych poszukiwaniach artystycznych i zupełnie nowej jakości. Nic z tego nie znajdziecie na „Cortar Todo” – włoskie trio zapadło się w siebie, sięgnęło do sedna własnej twórczości i wygenerowało świetną płytę, którą nie ścigają się z nikim, zwłaszcza z samymi sobą.

Więcej

HOZIER – Hozier (Island Records)

HOZIER – Hozier (Island Records)

Od czasu do czasu kierownik przemocy w sieci lubi wrzucać tekst o płytach kompletnie niemetalowych. Idea zacna, bo nie samą ekstremą człowiek żyje. Idąc tym tropem można przemycić na naszych łamach nieco mainstreamu. Zatem, panie i panowie, przed wami Hozier.

Więcej

THE VOYNICH CODE – Ignotum

THE VOYNICH CODE – Ignotum

Portugalska scena metalowa cierpi z powodu braku kolejnego, dużego towaru eksportowego. W pełni zasłużony sukces Moonspell w połowie lat dziewięćdziesiątych przyćmił resztę hord, i choć w gatunkach około hardcore’owych słoneczny zachód Europy radzi sobie dobrze (vide More than a Thousand), tak w metalu cisza jak makiem zasiał.

Więcej

TRUPA TRUPA – swawolny pesymizm

TRUPA TRUPA – swawolny pesymizm

Kolejna porcja jak zwykle ciekawej muzyki z 3M. O ile debiutancki album Trupy Trupa był po prostu dobrą, indie rockową mieszanką, o tyle Headache to już trudniejszy orzech do zgryzienia. Zespół konsekwentnie rozwija swoją muzykę, obierając ciekawy kierunek owej ewolucji. Połączenie psychodelii z wyraźnymi wpływami starego, rockowego grania, przestrzeni z chropowatym transem może zaskoczyć, bo nowa płyta wymaga jednak dużo większej uwagi. Ale przecież wyzwania to coś, co w muzyce lubimy. Zanim sięgniecie po płytę (premiera już na początku marca), zapraszamy do lektury wywiadu z członkiem Trupy – śpiewającym gitarzystą Grzegorzem Kwiatkowskim.

Więcej

TRUPA TRUPA – Headache (Blue Tapes/X-Ray Records)

TRUPA TRUPA – Headache (Blue Tapes/X-Ray Records)

Fajnie czasami zbłądzić tak, by wszyscy zastanawiali się, o co chodzi. Trójmiejska Trupa Trupa, po solidnej, drugiej płycie, podkreślonej niecodziennym miejscem realizacji nagrań (synagoga), stworzyła nowy materiał, w zdecydowanie miej spektakularnym miejscu i w mniej oczywistych barwach. Nie łudźmy się – łatwo nie będzie, bowiem zespół sięgnął do bardzo starych inspiracji i brutalnie zmieszał je w psychodelicznym sosie, z którego w różnych momentach wypływają na wierzch skrajne emocje. Nie łudźmy się po raz drugi – jeśli chcecie wpaść po uszy w nową muzykę zespołu, przygotujcie się na dłuższą niż zwykle kontemplację. Ta płyta nie poddaje się łatwo, ale gwarantuję, że po kilku seansach nie będziecie się mogli od niej uwolnić.  

Więcej

PAPA ROACH – F.E.A.R. (Eleven Seven Music)

PAPA ROACH – F.E.A.R. (Eleven Seven Music)

Redakcyjny kolega na łamach innego portalu przekonywał o tym, że najnowsza pozycja w dorobku Papa Roach nie jest albumem złym, ale dalekim też od ideału i powagi jaką powinni się cechować niemłodzi już członkowie zespołu. Dodał do tego swoje fascynacje grupą z czasów młodzieńczych i starał się doszukać podobnych wrażeń na „F.E.A.R”. To, czego nie znalazł, mi na szczęście, udało się odnaleźć.

Więcej

SOLEFALD – Kosmopolis Sud (Napalm Records)

SOLEFALD – Kosmopolis Sud (Napalm Records)

Płynie sobie ten kociokwik dźwięków, a ja dumam czy tak wolno, czy tak być powinno. Jako osoba, która słabo zna się na żartach i nigdy żadnego nie opowiedziała, staram się przesadnie nie nadymać za żarty ze mnie, ale ktoś tu naprawdę robi mnie w balona, chcąc jeszcze za to jakieś pieniądze. Że niby co? „Pamiętamy, ale wybaczamy”, bo „girls just want to have fun”?

Więcej

CROWBAR – Łomem w łeb!

CROWBAR – Łomem w łeb!

Co za wieczór, co za noc. Pańskie oko konia tuczy. Nigdy nie zapominaj, skąd przyszedłeś i dzięki komu tu jesteś. Takie mądrości narodów i cytaty z klasyków przychodzą mi do głowy po tym, co zdarzyło się w krakowskim klubie Fabryka 24 lutego 2015 roku. Sceną rządziły masywne riffy Crowbar i przyjacielskie gadki Kirka Windsteina.

Więcej

NAPALM DEATH – Apex Predator-Easy Meat (Century Media)

NAPALM DEATH – Apex Predator-Easy Meat (Century Media)

Myślicie, że jesteście wolni? Że człowiek to brzmi dumnie? Zanim prawilnie zbuntowani po dwugodzinnej stylizacji udacie się na hardcore’owy koncert, proponuję wsłuchać się w słowa jakie wykrzykuje na nowym krążku Napalm Death Mark „Barney” Greenway a wnioski przyjdą same. Nowy rozdział krucjaty jaką od lat prowadzi ten zespół od strony lirycznej piętnuje to jak bogate państwa i korporacje wykorzystują ludzi z biednych regionów świata traktując ich jak tanie mięso, siłę roboczą, która w ogólnym rozrachunku zysków i start ma tak naprawdę niewielkie znaczenie. Koncept albumu zainspirowały wydarzenia z 2013 a dokładnie katastrofa budowlana w kompleksie szwalni Rana Plaza w Bangladeszu. Wydarzenia te wywarły tak duże wrażenie na wokaliście Napalm Death, że jak sam mówi w wywiadach, które ukazały się po premierze krążka, musiał wykrzyczeć światu swój pogląd na tą kwestię. Piętnasta studyjna płyta Napalm oprócz bardzo dosadnej i mocnej warstwy tekstowej ma do zaoferowania o wiele więcej. Materiał ten to przede wszystkim doskonała i obłędnie dzika, muzyczna petarda, która po raz kolejny dowodzi tego, że można grać grindcore i ciągle rozwijać się muzycznie. Drogi buntowniku w dżinsach kupionych za równowartość miesięcznej pensji szwaczki z Rana Plaza – jesteś gotów podjąć wyzwanie? Z „Apex Predator-Easy Meat” nie ma żartów…

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress