content top

MUCHY – mitologia dni naszych

MUCHY – mitologia dni naszych

Te Muchy mogą sobie bzykać w moim domu do woli. Kiedy wszyscy szczekają coś o blamażu indie rocka, ekipa Michała Wiraszko nagrywa płytę, która tkwiąc po uszy w takiej stylistyce, staje się jej klapą bezpieczeństwa. Głównie za sprawą nieszablonowego podejścia do kompozycji i bałaganiarstwa stylistycznego, które po kilku przesłuchaniach okazuje się być największym autem Karma Market. Muchy wymyśliły się na nowo po raz czwarty i tym razem dotarły do sedna sprawy. Najlepszy, alternatywny album roku? Wyjaśni to rozmowa z liderem zespołu…

Więcej

DECAPITATED – Metal hartuje się w ogniu

DECAPITATED – Metal hartuje się w ogniu

Każdy zespół, który osiągnął coś ponadprzeciętnego ma w szeregach człowieka decydującego o jego obliczu w największym stopniu. Niekoniecznie jest to frontman, osoba w pierwszej kolejności rzucająca się w oczy. Lider nie zawsze skupia na sobie największą uwagę, nie zawsze też ma osobowość medialną i toleruje błysk fleszy. Takim człowiekiem jest Wacek „Vogg” Kiełtyka, niekwestionowany szef i mózg Decapitated. Otwarcie przyznaje, że nie lubi wywiadów, choć jak dodaje, wie, że są potrzebne. Zamiast gadać woli grać i twierdzi, że muzyka broni się sama. Mimo to gitarzystę czołowego polskiego zespołu udało się wciągnąć do zajmującej rozmowy.

Więcej

ANTHEM ‒ Oddech wymarłego świata

ANTHEM ‒ Oddech wymarłego świata

Żadnej podziemnej kapeli nie jest łatwo, ale prawdopodobnie w momencie, gdy powszechnie rządzi i triumfuje zakapturzony black metal, tym grającym tradycyjny death metal, jest ciężko podwójnie. Jedną z nich jest poznański Anthem, którzy nakładem Mad Lion na początku 2014 wypuścił skrajnie brutalny debiut Phosphorus i przygotował wideoklip do kawałka Prorok, który rozpoczyna mordobicie, jakie funduje album. O dobrych i mniej przyjemnych aspektach bycia skazanym na death metal mówią gitarzysta i wokalista Vivi oraz basista Hajlig.

Więcej

VOICES – London (Candlelight Records)

VOICES – London (Candlelight Records)

„Ach, wreszcie człowiek warty zabicia” – rzecze Cerdic (S. Skarsgard) do Artura (C. Owen) w filmie „Król Artur”. Warto było czekać prawie cały rok 2014, by wreszcie natknąć się na przeciwnika godnego zmierzenia się z moim guścidłem zblazowanym ilością przesłuchanych płyt. Zaprawdę, brakowało mi w mijającym roku muzycznym doświadczenia dzikiego artyzmu, nagłego ataku i krzywdy, zagrożenia życia i wyzwania, które pozwoliłoby wreszcie dobyć najcięższy miecz i czekać z radością na czyjąś śmierć. Z prochów Akercocke powstał Voices i bije swoim drugim albumem po całości, we wszystkich sztukach walki.

Więcej

DR MISIO – złodziej emocji

DR MISIO – złodziej emocji

Pogo zamyka paszcze wszystkim malkontentom, którzy narzekali, że Dr Misio to zespół i jednorazowy wybryk Arka Jakubika. Nie ma wybryku, nie ma „Mr Huia”, jest poważna muzyka i konsekwentne budowanie „misiowego” klimatu. Bardziej poważne, nieco stonowane spojrzenie na pokolenie zagonionych szczurów, co pierwszą siwiznę mają już za sobą. Smutek jest, zabawa trwa. Bez pokazywania dupy, za to z dużym obnażeniem emocjonalnym. O tych i innych sprawach rozmawiałem z Arkiem Jakubikiem i gitarzystą Pawłem Derentowiczem…

Więcej

DR MISIO – Pogo (Universal)

DR MISIO – Pogo (Universal)

Dr Misio pozbył się siatkowych koszulek, obwisłych gaci, przywdział garnitury, jeszcze bardziej sposępniał i przypierdolił drugą płytą na pohybel… właśnie, chciałby się napisać młodym, ale szkoda mi tych zagonionych w korpo debili z przyklejonym do łapy termoizolacyjnym kubkiem rozpuszczalnej kawy, więc napiszę – wszystkim, bo każdy znajdzie tu coś wstydliwego ze swojego żywota. A także na pohybel tym, co traktowali Dr Misio jako jednorazowy wybryk. Jest pogo, tylko dla kogo?

Więcej

AMERICAN HERITAGE – Prolapse (Solar Flare Records)

AMERICAN HERITAGE – Prolapse (Solar Flare Records)

Napisałem niedawno, że na półeczce z napisem “hard core” hula wiatr. Nadal podtrzymuję taką tezę, choć trafiłem na kolejny, hmmm, wyjątek. Nowe dzieło American Heritage, choć można im przypisać raczej hasło „nowoczesny hc”, nagrali modelowy dla siebie album, w dodatku stworzyli – przy niemałym zapewne udziale Sanforda Parkera (min. Circle of Animals, Minsk czy Twilight) w roli producenta – idealne dla takiej muzyki brzmienie. Czego chcieć więcej?

Więcej

BARING TEETH – umierające dźwięki

BARING TEETH – umierające dźwięki

Gdy epitet określający gatunek w jakim specjalizuje się dany zespół zawiera w sobie słowo „awangardowy”, automatycznie dostaję skurczu jelit, bo jak się później okazuje, wystarczy trochę pochrobotać dźwiękiem i podrwić dysonansem by tym mianem wielce zorientowana publiczność mogła się posłużyć w celu klasyfikacji danego zespołu. W większości przypadków nie jest to trafne stwierdzenie, bardziej stanowiące kategoryzacyjny wytrych niż właściwą definicję. A czym jest Baring Teeth? Czy to coś więcej niż wspomniana awangarda? Drugi, długogrający album doczekał się premiery, o jego tajnikach oraz muzyce Baring Teeth opowie gitarzysta i wokalista grupy – Andrew Hawkings.

Więcej

BARING TEETH – Ghost Chorus Among Old Ruin (Willowtip)

BARING TEETH – Ghost Chorus Among Old Ruin (Willowtip)

Macie dość dysonansu i awangardy wśród death metalowych tytułów? Zeszły rok był jednym z najbardziej owocnych w historii omawianego gatunku, najwięksi tego światka wydali bardzo mocne albumy, pełne nieprzewidywalnych rozwiązań i nieznośnej maniery gry. By tego było mało, na zakończenie został ostatni z wyczekiwanych przeze mnie z zapartym tchem molochów – Baring Teeth, jeden z najbardziej odpowiedzialnych spadkobierców tego, co pozostawił po sobie Gorguts na legendarnym „Obscura”.

Więcej

SWANS – Do trzech razy sztuka

SWANS – Do trzech razy sztuka

Swans wyraźnie upodobał sobie ziemię pełną płaczących wierzb i przepraszających polityków. O ile w swoim pierwotnym wcieleniu zaliczył Polskę tylko w 1987 roku, o tyle po reaktywacji przyjeżdża niczym Rodowicz na festiwal opolski – jak do siebie. Czas zatem zdać relację z kolejnego turu, który tym razem objął swoim zasięgiem Poznań, Gdańsk i Warszawę. Nie ma co wybrzydzać, postanowiliśmy zatem niczym nastolatki goniące za swoimi idolami, pojechać i za Swans. Znamy wszyscy przysłowie: gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, zatem gdzie trzech dziennikarzy, nie wiadomo, co się zdarzy. Chcecie wiedzieć czy Swans zagrał coś z nowej płyty, czy może urządził sobie kilka długich prób? Czytajcie!

Więcej
m4s0n501
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress