content top

SEDNO SPRAWY – Solidny kop

SEDNO SPRAWY – Solidny kop

Klęska urodzaju na scenie hc/punk. Środowisko, które już wielokrotnie było uśmiercane i kolaborowało z wszystkimi, muzycznymi stylami, nadal potrafi zachować tzw. twarz, nie zapominając o co w tym wszystkim chodzi. Zachowanie ideałów nie przeszkadza jednak wszelkiej maści hardcore’owcom lubieżnie zerkać w różne strony, stąd przedstawiany poniżej zestaw, choć ma wspólne korzenie i takież zapatrywania na życie, muzyczne jest bardzo zróżnicowany, pokazujący kilka kierunków, w których punkowo/hc brać się udaje. Dla każdego coś miłego…

Więcej

EXODUS – Biegnij, Janku, biegnij

EXODUS – Biegnij, Janku, biegnij

W wieku 66 lat Cormac McCarthy został ojcem po raz drugi. Wtedy zakiełkował w nim lęk o przyszłość jego młodszego syna i że nie zdąży być przy nim, aby ochronić go przed niebezpieczeństwami świata. Najwybitniejsza współczesna powieść drogi – „Droga” (sic) powstała ze strachu. Opowiada o desperackiej ucieczce o ocalaniu w sobie najbardziej pierwotnej emocji, miłości rodzica do dziecka. Janek, bohater „Exodusu”, również ucieka. Jeśli powieści drogi popychają bohatera „po coś” i „ku czemuś”, to najnowsza powieść Łukasza Orbitowskiego jest antypowieścią drogi. Zamiast wzdłuż i dookoła, podążamy w dół.

Więcej

ULVER – Złoty środek

ULVER – Złoty środek

Jesteśmy raczej zgodni – Ulver zaprezentował we Wrocławiu naprawdę nieprzeciętne show. Jest ziarno prawdy w narzekaniach na przeładowanie tego koncertu efektami świetlnymi i na wokalne niedomaganie Garma, mimo wszystko jednak: Norwegowie nie zawiedli. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w zestawieniu z bliskim ideału „The Assassination of Julius Caesar” zblednąć musi niemal wszystko. Perfekcji nie odnotowano, było natomiast bardzo, bardzo dobrze.

Więcej

LIIMA – 1982 (City Slang)

LIIMA – 1982 (City Slang)

Trudno w dzisiejszym świecie o optymizm. Żeby takowego doświadczyć, trzeba być chyba desperatem albo odludkiem, co niespecjalnie orientuje się gdzie żyje. Wszystko goni na złamanie karku, ciągle towarzyszy nam poczucie zagrożenia, być może dlatego takie płyty jak „1982” sprawiają człowiekowi ogromną przyjemność, choć z technicznego punktu widzenia nie przynoszą niczego nowego. I może o to chodzi…

Więcej

SO SLOW – Na Wschód (Unquiet Records)

SO SLOW – Na Wschód (Unquiet Records)

„3T” okazał się albumem, który otworzył przed So Slow nowe drzwi. Nie mam tutaj na myśli jakiegoś szczególnego sukcesu komercyjnego – wręcz zdziwiłbym się, gdyby z tak niełatwą muzyką można było o czymś takim mówić – lecz o niepodważalnym sukcesie artystycznym. Odnoszę wrażenie, że dzięki tej płycie zespół uwierzył w siebie, stał się bardziej odważny i całkowicie porzucił tę słynną strefę komfortu. „3T” to właśnie całkowicie niekomfortowy album, a „Na Wschód” – będący niejako łącznikiem między tegorocznym materiałem, a tym, co dopiero ma nadejść – pozwala przypuszczać, że ten najbardziej zachłanny krok, który przywoływałem w recenzji trzeciej płyty So Slow, chłopaki mają zamiar dopiero postawić.

Więcej

KETHA – 0 Hours Staright (Selfmadegod)

KETHA – 0 Hours Staright (Selfmadegod)

Podobno w życiu nie o to chodzi aby złapać króliczka, ale aby go gonić. Przygodą jest cały proces zdobywania szczytu, a te kilka chwil chwały na górze to tylko zwieńczenie trudu i spięcie go klamrą. Z takiego też założenia wychodzi KETHA i kiedy wydawało się już, że tego przysłowiowego króliczka złapała, udaje się w pogoń za następnym, zmieniając swój styl. Nie, nie zaczęli grać country ani muzyki biesiadnej – „0 Hours Staright” to porcja połamanej, awangardowej muzyki, do której nas przyzwyczaili, z tym że nigdy dotąd panowie nie byli tak chwytliwi i w jakiś tam pokręcony sposób przystępni. W radio ich nie usłyszycie, ale być może na koncerty przyjdzie kilka osób więcej.

Więcej

MASTODON – Cold Dark Place (Reprise Records)

MASTODON – Cold Dark Place (Reprise Records)

Mastodon za sprawą „tego filmiku z nosem” („Steambreather”) i „filmiku o pani (?) śmierci” („Show Yourself”) uczynił spore zamieszanie wśród mojej dziatwy. To pokazuje, jak modelowo zbija się „kapitał społeczny”. Mastodon, póki co, jeszcze nie wyskakuje nam z lodówek i nie stanie się tak za sprawą mini albumu „Cold Dark Place”, na którym zespół odważnie powstrzymuje swoje komercyjne zapędy, paradoksalnie prezentując swoje najłagodniejsze dotąd oblicze.

Więcej

HELATONE – Jazz z betonowej jaskini

HELATONE – Jazz z betonowej jaskini

Najważniejsze to mieć własny styl. Taka jest krótka definicja tego co gra Helatone. Bez własnego stylu oczywiscie też można, ale jaki ma o sens? Duet Bartek Kapsa (Something Like Elvis/Tropy) i Tomasz Gadecki (min. Lonker See) od początku stawiają na bardzo indywidualny charakter i choć muzykę z „Concrete Cave” można wrzucić do modnego ostatnio worka z napisem „improwizowana alternatywa”, trudno jednoznacznie określić twórczość Helatone. Jasne, są tu elementy jazzu (yassu), jest eksperyment, są świetne partie saksofonu, jednak całość ma bardzo indywidualny charakter, głównie za sprawą osobowości muzyków. Nie ma nawet sekundy nudy, jest za to przyjemne napięcie. Nie sądzę, żeby perkusista Bartek Kapsa przejmował się szufladkami, bo, jak mówi w poniższym wywiadzie, woli grać i pokazywać swoje przemyślenia w muzyce. I tak jest chyba najlepiej.

Więcej

HELATONE – Concrete Cave (Electric Eye)

HELATONE – Concrete Cave (Electric Eye)

Historia kołem się toczy. Kiedy gdzieś pod koniec lat 90. wygasał impet yassu, ten i ów pewnie pomyślał, że kiedyś jeszcze taka muzyka powróci. W innej formie, z innymi aspiracjami, zupełnie innym bagażem doświadczeń i możliwości, ale jednak. No i od kilku lat duch yassu odradza się w światku alternatywnym, co i rusz serwując nam kolejne, ciekawe projekty. Helatone jest jednym z nich i ma dużo do zaoferowania. Jak na starych wyjadaczy przystało…

Więcej

ULVER – Nieczytelny dialekt

ULVER – Nieczytelny dialekt

Oglądając gdański koncert Ulver w zastanawiałem się czy tak przychylne przyjęcie „The Assassination of Julius Caesar” wynika z wartości samego materiału, czy może z faktu, że to pierwszy od dawna album Norwegów, który zapamiętają nie tylko garmowi ultrasi. Występ w B90 w jakimś stopniu dostarczył odpowiedzi, ale z zachwytu nie klęknąłem. Biodrem też nie zakręciłem, a co to za disco, do którego nie da się tańczyć? Ale fedorę uchylam i tak.

Więcej
content top

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress